Patrzę przez okno. Idzie jakiś gość z torbą i parasolem. Stanął pod bramą. Stanął i patrzy w śnieg. Po chwili zaczął coś rysować parasolem. Jeden łuk. Drugi łuk. Pęknięte serce!
Jegomość przez moment stał podziwiając swoje dzieło, po czym wyciągnął telefon i zaczął robić zdjęcia. W tym momencie pomyślałem sobie: "A zrobię zdjęcie jak gość robi zdjęcie". Rzuciłem się po smartfona.

Niestety, gdy podszedłem ponownie do okna człowiek z parasolem szedł już Krowoderską w stronę Biskupiej. Pozostało po nim pęknięte serce.

Jakby narysował i nie zrobił zdjęcia, to by mi zaimponował ;)