Powrót do Rzeszowa

in #polish3 days ago

W jakiejś perspektywie czasu jest zapewne przede mną i @foggymeadow powrót do Rzeszowa. Myśli o tym pojawiają się głównie podczas wizyt takich jak dziś, kiedy spotykamy się ze starymi znajomymi, z którymi budowaliśmy KBK na Piłsudskiego i wspominamy jak to kiedyś było. A wspomnień jest sporo, mimi iż łatwo nie było. Królestwo w Rzeszowie zsuwało się po równi pochyłej. Przyjęty wtedy system "co łaska do puszek" nie sprawdził się i to, że miejsce jakoś trwało było w zasadzie zbiegiem wielu szczęśliwych okoliczności.

Tymczasem za nami prawie 7 lat w Krakowie. Długo dochodziliśmy do obecnego stanu KBK. Czasem mogłoby się wydawać, że aż za długo. Zwłaszcza gdy ludzie pytają: "jakim cudem nie słyszeliśmy o was wcześniej?" Ale tak chyba miało być. Musiało to trwać kilka lat, aby lepiej zrozumieć mechanizmy. Dzięki temu każda próba tworzenia kolejnej otwartej enklawy powinna być łatwiejsza.

Oczywiście niczego nie da się skopiować 1:1 w dokładnie taki sam sposób. Pewnych błędów jednak można uniknąć.

  • Po pierwsze, po latach działania KBK, wiem, że miejsce ma fundamentalne znaczenie. Lepiej wziąć mniejszy i droższy lokal, ale w dobrej, widocznej lokalizacji niż ekscytować się dużą i tanią przestrzenią gdzieś, gdzie nikt przypadkiem nie zajrzy.
  • Po drugie, lepiej dopłacić za centralne ogrzewanie niż marznąć w zimie.
  • Po trzecie, "co łaska" nie działa i kluczowe jest zachowanie równowagi między wydarzeniami nieodpłatnymi a odpłatnymi.

Oczywiście czynników, które brałbym pod uwagę tworząc kolejne KBK jest więcej. Kiedyś muszę to zebrać i stworzyć swego rodzaju poradnik zakładania otwartych enklaw. Proces doświadczalny wciąż jednak trwa. Eksperyment się jeszcze nie skończył i w zasadzie każdy miesiąc przynosi coś nowego.