Zlewanie domowego wina - oddam butelkę w losowaniu!

in Polish HIVE3 months ago (edited)

Po długim okresie oczekiwania aż wino się w pełni wyklaruje i dojrzeje, przychodzi w końcu czas, żeby zlać je do butelek. O ile jeszcze do tego czasu dotrzyma, bo niestety zdarza się tak, że wina produkowane w małych ilościach dość szybko kończą swój żywot ;)


Przeczytaj do końca i weź udział w losowaniu jednej butelki domowego wina!


Proces butelkowania trudny nie jest, ale trzeba pamiętać o kilku ważnych rzeczach:

  • po pierwsze, należy zachować higienę, gdyż łatwo zakazić wino. Zakażone wino jest niepijalne i nadaje się tylko do wylania, a tego oczywiście nie chcemy.
  • wino możemy zlewać w dowolne butelki, nie ma znaczenia, czy są korkowane, zakręcane, czy są od innego trunku - butelka to butelka. Ja osobiście zlewam do butelek korkowanych, ale tylko dlatego, że lubię potem obdarować kogoś i taka butelka wygląda lepiej, "profesjonalniej".
  • butelkujemy dopiero, gdy mamy całkowitą pewność, że wino przefermentowało, inaczej w najlepszym wypadku zrobi nam się wino lekko gazowane i wytrawne, w trochę gorszym, wyskoczy korek, a w najgorszym - rozsadzi butelkę. Lepiej zlać o jeden raz za dużo i poczekać kilka miesięcy za długo, niż za mało.
  • butelki przed zlaniem do nich wina oczywiście trzeba umyć i warto zdezynfekować, np. pirosiarczynem sodu. Szybko się ulatnia i nie zostawia śladów i zapachu, a zadba o to, żeby w butelce nie rozwinęło się nic, co mogłoby popsuć wino.

Butelkujemy

Zaczynamy oczywiście od nalewania wina do wymytych i odkażonych wcześniej butelek. Zostawiamy trochę miejsca w szyjce na powietrze i sam korek. Fermentor z kranikiem bardzo ułatwia sprawę, chociaż rurką też się da i zdarzało mi się tak nalewać do butelek ;) Kranik jest jednak znacznie wygodniejszy, a taki fermentor kosztuje w granicach 30 zł.

Jako, że moje wino traifło do butelek, które należy korkować, czas przygotować korki. Wykorzystałem korki aglomerowane z naturalnego korka, w standardowym rozmiarze 23x38 mm. Lubię te z nadrukiem, gdyż cieszą oko również po otwarciu butelki. Koszt korków, to w zależności od sklepu i ilości, ok 25 zł za 100 sztuk.

Korki należy wrzucić do wrzątku i pogotować z minutę lub dwie. Po wygotowaniu korki będą nie tylko zdezynfekowane, ale także zmiększone, przez co znacznie łatwiej będzie je wciskać w wąską szyjkę butelek.

Nie bardzo da się korkować butelki bez odpowiedniej korkownicy. Są co prawda dostępne takie najtańsze, gdzie korki wciska się uderzeniem, ale nie mają zbyt dobrych opinii, a korkowanie nimi kilkunastu lub czasami kilkudziesięciu sztuk, to mordęga.

Osobiście używam korkownicy dwuramiennej - to kompromis, czyli względnie niska cena i w miarę wygodne korkowanie. Zakorkowałem nią już pewnie kilkadziesiąt butelek w ciągu ostatnich lat, ale dzisiaj stwierdziłem, że jednak czas na coś lepszego i przy najstępnym większym butelkowaniu mam zamiar kupić korkownicę stołową. Dla mniejszych nastawów może nie mieć znaczenia jaką korkownice kupicie ;) Po prostu pomęczycie się kilka minut i będzie po wszystkim.

Zasada działania jest bardzo prosta - wygotowany, a więc miękki korek wprowadza się do korkownicy, której szyjka zwęża się ku dołowi, tak by na wyjściu korek miał średnicę mniejszą niż wnętrze szyjki butelki. Chwytamy za oba ramiona, które zapierają się o zgrubienie na szyjce i tłoczek wciska korek do butelki.

Poprawnie zakorkowana butelka wygląda tak jak poniżej - korek nie jest ani zbyt płytko, ani zbyt głęboko - licuje się z szyjką. Na poniższym zdjęciu widać także, że moja korkownica nie działa już idealnie - tłoczek nie pracuje idealnie w osi, tylko naciska na korek lekko z boku. Nie przeszkadza to w zasadzie w niczym, oprócz tego, że po pierwsze mogłoby to wyglądać lepiej, a po drugie czasami powoduje, że korek nie chce wejść do butelki.

Dwie butelki sprawiały pewne problemy. Korki nie chciały w całości wejść do szyjki. Przyczyn może być kilka - czasami korek jest zbyt twardy i nie chce się ścisnąć do odpowiedniej średnicy, a czasami butelka ma inne zgrubienie i ta korkownica nie bardzo jest w stanie wsunąć korek (uchwyty ramiot się ześlizgują).

Zazwyczaj w takim przypadku warto wyciągnąć takie korki i spróbować ponownie - często się udaje. Tym razek jednak poległem i dwie butelki nijak nie chciały się zakorkować, być może korki do tych butelek powinny być jakieś węższe. Ostatecznie się poddałem, uciąłem korki i pewnie te butelki zostaną skonsumowane jako pierwsze ;)

Po zakorkowaniu butelek proces zlewania można w zasadzie zakończyć, ale ja nie byłbym sobą, gdybym nie chciał zrobić tego "trochę lepiej".

Butelka wina wygląda zdecydowanie lepiej, gdy korek zakryty jest kapturkiem termokurczliwym. Są one do dostania w praktycznie każdym sklepie z akcesoriami winiarskimi i kosztują niewiele (ok 14 zł za 100 sztuk), dając jednocześnie wrażenie dużo profesjonalniejsze niż zwykła, goła butelka z krzywo wciśniętym korkiem ;) Do wina białego wybrałem kapturki kremowe (akurat nie było białych). Wina czerwone kapturkuję kolorem bordowym.

Proces zakładania kapturków termokurczliwych jest naprawdę prosty i szybki. Wystarczy nasunąć je na szyjki butelek i oblać wrzątkiem - pod wpływem temperatury skurczą się i zacisną na szyjce.

Na koniec można jeszcze pooblewać je dokładnie dookoła, tak by materiał skurczył się w takim samym stopniu w każdym miejscu - spowoduje to, że kapturek będzie przylegał idealnie do butelki i będzie wyglądał naprawdę profesjonalnie - prosty i gładki.

Jeśli mamy już kapturki, to nie mogłoby też zabraknąć etykiet, które spowodują, że wino będzie nie tylko wyglądało jeszcze lepiej, ale pozwolą nam opisać każdą z butelek.

W sklepach z akcesoriami winiarskimi dostępne są całkiem ładne, samorzylepne etykiety do ręcznego wypełnienia. Ja jednak przy okazji zamawiania jakiegoś druku w pewnej drukarni, dodałem też do zamówienia kilka stron samoprzylepnych etykiet, które zaprojektowałem na bazie szablonów dostępnych w internecie ;)

Domowe wino w ręcznie zakorkowanych butelkach z kapturkami termokurczliwymi i ładnymi etykietami prezentuje się naprawdę dobrze. Wspaniale działa jako prezent na każdą okazję (bez okazji też!).


Losowanie!

Jak widać wina wyszło mi całkiem sporo, chętnie więc oddam jedną butelkę!

Po tygodniu od dodania wpisu, spośród wszystkich osób, które dodadzą komentarz pod tym wpisem, wylosuję jedną osobę, której wyślę butelkę paczkomatem.

Żeby było uczciwie, posłużę się odpowiednim narzędziem do losowania. Koszt paczkomatu oczywiście pokryję ja, a wylosowana osoba będzie mi tylko musiała przesłać adres paczkomatu i numer telefonu lub email, żeby mogła otrzymać kod odbioru. Najłatwiej będzie napisać do mnie wiadomość na openhive.chat. Oczywiście boty nie biorą udziału w losowaniu ;)

Pochwalcie się, czy robicie własne alkohole! Może zamiast wina robiliście kiedyś cydr lub piwo? A może miód pitny, który też kiedyś zamierzam zrobić? A jeśli nie alkohole, to może inne domowe przetwory?

Sort:  

Mamy zwycięzcę! A jest nim... @herbacianymag!

Gratulacje! Autor tego wpisu postanowił zorganizować konkurs, a ty zostałeś automatycznie wylosowany spośród 14 uczestników. Super, prawda? Możesz oczekiwać wiadomości od autora wpisu, ustal z nim co dalej.

Jestem botem do uczciwego losowania zwycięzców. Losowanie możesz zweryfikować: tutaj.


Jestem botem konkursowym | Wesprzyj Engrave | Zorganizuj własny konkurs

Gratulacje @herbacianymag, jeśli możesz, to odezwij się do mnie na openhive.chat ze szczegółami paczkomatu ;)

Dla zainteresowanych, napisałem bota do losowania (strona jeszcze nie jest skończona, ale już umie losować) :D Opiszę go, gdy zostanie zakończony. Losowanie jest proste i żeby było uczciwie, to jego wynik jest publikowany w blockchainie, żeby ktoś sobie nie mógł zmienić zdania lub podważyć wyniku ;)

Tutaj można znaleźć moje zlecenie wylosowania zwycięzcy: tx/a21b2e3fed3c13eee95beef6d4a927240aa7fbab
Tutaj można znaleźć wynik losowania: tx/2e8c6d29d097557f1b60a3065a3c15bfa2101da6

Świetny post.
Sam zajmuje się produkcją różnego rodzaju alkoholi od kilku już lat. Produkcję wina stawiam na pierwszym miejscu. Moim ulubionym winem jest winogronowe półsłodkie (8-10 Blg)
Aktualnie dwa balony stoją w oczekiwaniu na butelkowanie, jeden zestaw zabutelkowanego wina czeka na oklejenie, a kilka butelek z poprzednich lat leżakuje sobie w piwnicy.
Podobnie jak u większości winiarzy - niewiele wina jest w stanie pozostać na dłuższy czas, ale staram się odłożyć po kilka butelek ;)

1.jpg

Tegoroczne zbiory jeszcze dojrzewają na krzaczkach -> link

Z przyjemnością skosztowałbym Twojego wina z białych winogron, bo akurat moje (z białych winogron) czeka na butelkowanie (pierwszy raz robiłem z białych).
Proponuję wymianę :)

p.s.
Dobre to białko z Ostrovit'u? Nie za słodkie? dobrze się rozpuszcza?

Niezła półeczka :) W planowanym mieszkaniu / domu też mam zamiar przeznaczyć trochę miejsca na taki stojak, gdzie będą tylko butelki z winem :) Akualnie wszystko stoi w mieszkaniu :( Ale piwniczka na pewno będzie!

Proponuję wymianę :)

Brzmi jak plan :) Odezwij się do mnie na openhive.chat

Dobre to białko z Ostrovit'u? Nie za słodkie? dobrze się rozpuszcza?

Okropnie słodkie, do tego stopnia, że żeby je wypić muszę mieszać z kwaśną kreatyną i zamierzam zakupić inne zanim wykończę te, bo same ciężko mi wypić. Nie słodzę niczego i może dlatego jestem przewrażliwiony na słodki smak, ale to już chyba przesada.

Ulala!😀 Ale doping masz😄😄

Hmmm... no nieźle to wygląda. Fajnie, że zadbałeś o szczegóły :)
Ja wina nigdy nie robiłam, ale chętnie piję :)

Co do etykietek, to wprawiam się w grafice, póki co na razie mam na koncie etykietkę na miód;) Nie jestem pro, ale może następnym razem mogę coś też pomóc, just for fun ;)

Pochwal się etykietą, może wykorzystam, gdy już się zmuszę zająć miodem pitnym :D

Haha... nie wiem czy jest się czym chwalić, projekt prosty, na mały słoiczek, ale taki miał być. Bez ozdobników i fajerwerków
miód mały3.jpg

Co ty, jest super :D

Alkoholu nie produkujemy bo nie ma u nas amatorów. Pamiętam za to nalewki babci z orzechów i wiśni i to było to. Pewnie jeszcze gdzieś jest w barku.

A może coś bezalkoholowego? Wędliny, sery? :D

no kiedyś robiłem wino wieloowocowe albo wiśniowe. zdarzało się nawet że koledzy przychodzili już po kilku dniach spróbować więc to było picie lekko sfermentowanego słodkiego soku :D

Wiśnia i czereśnia, to moje ulubione owoce na wino :) Tym razem jednak dostałem dwa wiadra zielonego winogrona no i trzeba było nastawić białe wino gronowe ;) Co prawda mogłoby być lepsze, no ale i tak nie jest źle :)

Historie wypijania alkoholu przed jego dojrzeniem ma chyba każda osoba, która próbowała jakiś robić :D Ja już się nauczyłem, że lepiej nastawić dużo więcej litrów, bo wtedy jest większa szansa, że coś doczeka butelkowania :D

Pełen profesjonalizm! :)
Ja win nie robię, ale kila różnych nalewek to już tak. Hitem zawsze jest pigwowa i to też moja ulubiona. Czasami z dodatkiem imbiru albo pomarańczy. Też często jest tak, że po zlaniu do butelek to już dlugo nie postoi, a powinna. Bo im starsza, tym lepsza.
Mama natomiast robi wiśniowki co roku.

Ja w sumie większości swoich wyrobów nie wypijam, albo rozdaję, albo ktoś wypija je u mnie w gościach ;) Wyjątkiem jest piwo, które po prostu osobiście lubię :D

Moja mama też specjalizuje się w nalewkach i zawsze częstuje przy okazji różnych świąt i spotkań rodzinnych. A nalewkę wiśniową, to mam wrażenie, że można spotkać w każdym domu ;)

A nalewkę wiśniową, to mam wrażenie, że można spotkać w każdym domu ;)

Pewnie tak :)

Jak HIVE się popsuje to wina @engrave. :-)

Oj tam, jak się popsuje, to i się naprawi ;)

(Edit: doceniam grę słowną :D)

Szczytem moich możliwości była porterówka, nie wymaga ona dużo zachodu, zamiast klasycznego portera używałem belgijskich piw świątecznych i też była bardzo smaczna :)

Zastanowiło mnie, czy polewanie szyjek butelek nie wpływa jakoś na wino? A tak po za tym to chapeau bas :)

Porterówkę muszę kiedyś spróbować zrobić, dzięki za pomysł :)

Jeśli chodzi o zmianę temperatury przy zaciskaniu kapturków, to myślę, że winu absolutnie nic się nie dzieje. Cały proces trwa może z sekundę lub dwie, szyjka butelki nawet za bardzo się nie nagrzewa od tego. Jestem przekonany, że nikt nigdy by nie odczuł różnicy ;)

Z produkcji alkoholi mam mętne wspomnienia z dzieciństwa (oczywiscie nie z powodu konsumpcji takowych).

Za rogówka po prostu sobie stał balon na wino i coś w nim czasem pykało.

Pomijam produkcję cytrynówki, zwłaszcza że to nie był udany proces ;)

Ps. Bardzo fajny post. Jak będziesz tworzył nową partię to może coś naskrobiesz o samej produkcji ;)

Wydaje mi się, że kiedyś dużo częśćiej się robiło wino, pamiętam stare szklane balony zarówno u babci, jak i wszystkich znanych mi sąsiadów ;)

Jak będziesz tworzył nową partię to może coś naskrobiesz o samej produkcji ;)

Jeszcze kilka miesięcy i na pewno będzie z czego robić kolejny nastaw :)

Świetne jest to zdjęcie z korkiem na patelni. A obok widelec. :D A moje plany produkcyjne... cóż skończyło sie na planach. Nabyłam byłam sokownik, nazbieralam butelek... No i na tyle starczyło mi zapału. Podziwiam wszystkich, którym się udało te plany zrealizować. :)

Mmm, nic tak nie smakuje jak zupa z korków!

Nabyłam byłam sokownik, nazbieralam butelek... No i na tyle starczyło mi zapału

Jak masz sokownik, to proponuję się przełamać i zrobić cydr! Robi się prosto (oprócz tego, że trzeba mieć albo takie butelki "z patentem" jak od Grolscha albo kapslownicę (koszt ok 30-40 zł) i zazwyczaj jest dooobry :) U mnie już się kończy i czekam na jabłka od rodziców ;)

U mnie dziadek pędził kiedyś bimber, lecz sprzęt do jego produkcji jest już przestarzały i musiałbym zainwestować trochę pieniażków, żeby kontynuować jego dzieło. Jego hit - orzechówka!

Jeśli się nie mylę, to akurat destylowanie w domowych warunkach nie jest zbyt mile widziane przez stróżów prawa, więc nie można się za bardzo afiszować ;) Ale powodzenia! ;)

Moja mama robiła kiedyś z zielonych łupin od orzechów jakąś nalewkę w stylu "krople żołądkowe". Podobno pomagało. Pamiętam, że była bardzo gorzka :D

Wyglądają bardzo fajnie i na pewno bym taką nie pogardziła 😉

Co do produkcji alkoholi to u mnie na tapecie są tylko nalewki - aroniowa na odporność, śliwkowa na trawienie, no i wiśniowa dla smaku 😉

A poza alkoholami? Idzie jesień, powoli czas na jakieś przetwory na zimę ;)

Poza alkoholami to tak jak u większości na wsi 😉 soczki owocowe, kilka rodzajów dżemiku, buraczki i kilka wersji ogórków 😁

Profeska widać!😀 Nigdy nie robiłem alkoholu, ale nie jedno wino domowe się piło. Obecnie ojciec jakieś wódeczki robi dobre😁 Osobiście lubie półsłodkie na jakąś okazje.

Spróbuj sobie zrobić chociażby najprostszą nalewkę :) Cieszy dużo bardziej niż najlepszy kupny alkohol ;)

Zrobie bo mam książke fajną jak trunki robić😉

I saw your unfollow thank you for the time you did follow me

Yesterday he followed me and today he unfollowed me also hehe.

Srey-of he doesnt like us ohhhhh nooo hahahahahah

I read your post about your artisan wine in the translator (I don't read in Polish), and I found it detailed and interesting, and above all, inspiring (it also gives me a bit of envidia😆).
I usually make fruit wine. Wine made of passion fruit mostly, and it is very tasty and we finish it very quickly. I make it for my family's consumption and it's an activity I enjoy a lot. Your wine looks professional.

Oh very interesting , i have learn something nice today
Thank you for sharing

Thank you for the follow. I am interested in your witness. I will be looking for your witness proposal etc. https://creativitymovement.net/

Chociaż nie znam języka polskiego, postaram się odpowiedzieć jak najlepiej. Mogę powiedzieć, że ten post mi się podobał! Wydaje mi się to również niezwykle przydatne, ponieważ w okresie świątecznym zwykle przygotowuję poncz kremowy, który jest spożywany w moim kraju, Wenezueli. Interesuje mnie również tworzenie win z różnymi owocami, ponieważ w swoim ogrodzie mam wiśnie lub porzeczki, które, jak sądzę, dają doskonały trunek. Zamierzam więc opublikować ten post, ponieważ uważam, że jest on niezwykle szczegółowy, objaśniający i przydatny. Wielki uścisk.

Aunque no tengo noción alguna del idioma polaco, trataré de responder lo mejor posible. Puedo decir que este post ¡me encantó! y además me parece sumamente útil para mí, ya que por lo general en épocas navideñas preparo ponche crema, que es una bebida que se consume en mi país, Venezuela. También estoy interesada en aprender a elaborar vinos con frutas diversas, ya que en mi jardín tengo árboles de cerezas o grosellas estrelladas, que creo pueden producir un excelente licor. Así pues, que voy a rebloguear este post, porque me parece sumamente detallado, explicativo y útil. Un gran abrazo.