Be fit Or be Dead #44.2020 - 07.10.20

in Polish HIVE3 months ago

1.jpg


Pijąc kawę przy wschodzie słońca, zastanawiałem się jak będzie wyglądał mój dzień?

Wiedziałem jedno - skoro postanowiłem zakończyć okres leniuchowania - (link do postu podsumowującego), to trzeba się wziąć ostro do roboty.

1aa.jpg


Dzień zapowiadał się pięknie, ja czułem się pełen energii, więc wiedziałem, że trening będzie intensywny.
.
.
.
.

Wiele godzin później...

1aAA.jpg


Życie pisze różne scenariusze.

Tm razem na trening wyjechałem dopiero po zapadnięciu zmroku.
Cały dzień czekałem na ten moment, ale z drugiej strony nie bardzo podobał mi się pomysł, by w nocy, bez oświetlenia z przodu, jechać na długi trening.

Wybrałem więc opcję - krótko, ale ciężko, czyli ostro pod górę.

3.jpg

Do Sanktuarium na Górce prowadzą dwie drogi.
Tym razem na podjazd wybrałem serpentyny, których asfalt jest w fatalnym stanie. Dzięki temu panuje tam minimalny ruch samochodowy. Plan wypalił w 100%, jadąc pod górę nie spotkałem się z żadnym samochodem.

02.jpg



Po osiągnięciu celu musiałem chwilę odsapnąć, by uspokoić tętno.
Zjazd w dół był już formalnością.

4.jpg



Trening trwał zaledwie 40 minut, ale dał mi porządnie w kość.

5.jpg

Następnego dnia obudziłem się z konkretnymi zakwasami.
Mówią, że na zakwasy najlepszy jest trening, więc kolejnego dnia wyruszyłem na kolejną przejażdżkę. Tym razem po płaskim.
Ale o tym treningu opowiem Wam w kolejnym raporcie.

Sort:  

Nice sunset, thanks for sharing @ptaku