Thief (2014) - największe rozczarowanie w historii gier?

in Polish HIVElast month

Witam.
"Thief" to seria kultowa. Niesamowicie grywalna po latach (wiem, bo właśnie mega się rozkoszuję jedynką). Pierwsza trylogia to właściwie produkcje legendarne... i tyle. Na tym się kończy w opini dużej liczby graczy. Reboot z 2014 roku jest czymś obcym, to coś, ten wypadek przy pracy Edios Montreal nie zasługuje na "Thief" w nazwie. Przyjęty został niesamowicie chłodno, wrogo przez fanów poprzedniczek, jako średniak wśród osób, dla których była to pierwsza część z jaką mieli styczność. Jak jest zatem naprawdę?
7ebea0f3-b53f-4bcd-8047-e041703e69c8.jpg
Jeśli ktoś zagrywał się w jakiegokolwiek uznanego immersive sima ostatnich lat, to szybko połapie się, o co tutaj chodzi, lecz łatwo dostrzeże, że jest no... mierniej i gorzej pod każdym kątem. Fabuła jest mierna (Ot złodziej Garret odgrywa kliszowy motyw poszukiwań zaginionej przyjaciółki i tanich spisków), grafika taka sobie (czuć, jakby to powstawało pod poprzednią generację, nie pod PS4), choć sama kreacja miasta jest świetna i niesamowicie klimatyczna.

Najgorsze są błędy, wszechobecne, zwłaszcza te związane z dźwiękiem, z którym co raz coś jest nie tak - W SKRADANCE - w gatunku, w którym dobre słyszenie otoczenia jest sprawą absolutnie fundamentalną. Irytuje też totalnie losowe AI, zazwyczaj jest niesamowicie tępe i ślepe, by nagle wykryć gracza, gdy tylko lekko wychyli się poza cień. Początkowo jednak naprawdę gra się ciekawie, lecz im dalej w las, tym bardziej się dostrzega jak prymitywny jest ten tytuł na niektórych polach. Wiele mechanizmów gameplayowych jest zaimpelementowanych, działa, ale nie przydaje się specjalnie w czasie rozgrywki - wszelka różnorodność strzałek, haków niespecjalnie jest gdziekolwiek do wykorzystania. Plus właśnie fabuła - płytka, pozbawiona emocji, prymitywna, no meh...

ss_775ff94b3a59523ba345c4799144f56e8feedf65.1920x1080.jpg

Patrząc na to rozgoryczenie fanów starej trylogii jest jak najbardziej w pełni zasadne, ale kurde, jednak gra się w to przyjemnie. Podstawowy gameplay loop i mechaniki sprawdzają się naprawdę dobrze, w końcu Edios Montreal tego aż tak by nie skopał, oni nie są zdolni to takiej fuszerki. Niestety im dalej w las tym płytkość zaczyna nużyć, zaczynamy dostrzegać na przykład, że zbieranie łupów... nie ma szczególnie dużo sensu. Poziomy są przygotowane starannie, ale często za łatwo do przejścia. Podczas gry w związku z tym nie wydaje się na tyle dużo pieniędzy na ulepszenia, specjalne przedmioty, by czyszczenie pomieszczeń, całych map było jakoś bardziej zasadne. Widać tu chyba do czego zmierzam. Thief to jeden wielki bałagan i niesamowicie zmarnowany potencjał, w miarę przyjemny, ale no jednak... meh.

Sort:  

Pierwsza moja styczność z tym tytułem, niezbyt lubię skradanki, a jednak bardzo przyjemnie się grało. Zwłaszcza świetny klimat miał szpital (z zaglądaniem przez dziurkę od klucza! Mega fajne).
Próbowałem potem grać w oryginalną trylogię ale nie byłem jakoś w stanie ich ograć.
Szkoda, że została źle przyjęta, bo jeśli dobrze pamiętam koniec, to była tam droga do dwójki.

Oczywiście zgoda że były wady na czele z brakiem sensu zdobywania lootu zwłaszcza że główną ścieżka była tak napisana jakbyś powinien się bardzo spieszyć, więc tu się spieszysz by ratować, a tu sobie wędrujesz i szukasz dodatkowych złodziejskich robótek. Przy czym grałem w to te 9-6 lat temu (grałem 2 razy)

Ogólnie Edios Monteral jakoś straciło farta wraz z Thiefem i kolejne ich gry, mimo dopracowania, też np. sprzedawały się średnio. Brakuje większej liczby takich skradanek, na dodatkową niekorzyść Thiefa też działała bliskość premierowa z o niebo lepiej dopracowanym Dishonored.

Grałem w oba i fakt lepiej dopracowany, ale jakoś milej wspominam thieft. Jakoś chyba fabuła dishonored mnie nie przekonała, dwójkę już tylko raz przeszedłem :p kurde ale miałem kiedyś czas na granie teraz to można tylko powspominać. Z drugiej strony... Czy to nie był czas stracony...? Zawsze się zastanawiam.