Od Światowida do Skałki.

in PL-TravelFeedlast year (edited)

Read this post on TravelFeed.io for the best experience


Poniedziałek nie zachęcał do dłuższych przechadzek i tylko spotkanie na mieście sprawiło, że wyrwałam się poza swoją dzielnicę. Pogoda była dosyć dramatyczna, niskie chmury, wiatr i siąpawica - ani myślałam rozglądać się, a co dopiero robić zdjęcia.

Ale po południu trochę się przejaśniło i szkoda mi było lecieć prosto do domu. Najpierw odprowadziłam znajomą do samochodu zaparkowanego blisko Wawelu.

Jak już jestem tak blisko - pomyślałam - to przejdę się pod zamek i na Kazimierz.

To są te okolice, w których ręka sama sięga po telefon. Bo przecież zdjęcia na pewno będą wyjątkowe! Zupełnie inne od setek bliźniaczo podobnych zrobionych wcześniej.

Ul. Kanonicza od strony Wawelu.

1644258516305.jpg

Wawel od ul. Grodzkiej.
1644258516288.jpg

Przechodząc obok Wawelu po raz pierwszy świadomie zarejestrowałam rzeźbę na skwerku, choć na pewno setki razy na nią patrzyłam. To kopia kamiennego idola (powstanie oryginału datuje się na XI wiek), wydobytego w XIX wieku z rzeki Zbrucz na Podolu. Potocznie mówi się o nim Światowid, choć naukowcy nie są jednomyślni co do tego, jakie bóstwo/bóstwa przedstawia.

Jeszcze niedawno obok rósł piękny, rozłożysty kasztanowiec o konarach płożących się po ziemi (zapewne sprawka tysięcy turystów obsiadających gałęzie). W lecie zeszłego roku jedna z burz złamała drzewo i paradoksalnie właśnie te zniekształcone, niskie konary przetrwały. Okazało się, że wciąż są żywe i póki co zostawiono je - odwiedzę to miejsce na wiosnę i sprawdzę, czy coś się zieleni.

Okaleczone drzewo wciąż robi wrażenie, dlatego ujęłam je w kadrze ze Światowidem. Dopiero po powrocie do domu poznałam ich historię.

1644258516280.jpg

Zdaje się, że to niepozorne spotkanie twarzą w twarz (a raczej cztery twarze) słowiańskiego bóstwa wyrwało mnie z trybu autopilota. W efekcie z ulicy Stradom, która miała mnie zaprowadzić prosto na Kazimierz odbiłam w niepozorną ul. św. Agnieszki. Nic ekstraordynaryjnego, ale przynajmniej podniosłam głowę i zaczęłam się rozglądać.

1644258516275.jpg

1644258516267.jpg

1644258516257.jpg

Szłam równolegle do Stradomskiej, więc niewiele zboczyłam z trasy, którą znam od dziesiątek lat. Po kilku ledwie minutach znalazłam się w miejscu, którego nigdy bym nie rozpoznała. Nie czarujmy się, w Krakowie jest wiele miejsc, których nie znam. Ale wydawało mi się, że przynajmniej okolice starego miasta czy Kazimierza mam schodzone wzdłuż i wszerz. Otóż wcale nie.

Tutaj poczułam się, jak w obcym mieście. Wszystko, co o tym miejscu opowiem, doczytałam po powrocie do domu. Znowu byłam nieprzygotowana :)

Skręciłam w ulicę Skałeczną, prowadzącą w stronę Wisły.

1644258516239.jpg

To kościół pw. św. Katarzyny. Po przejściu łącznika jakbym wkroczyła w inny wymiar. Z ulicy zniknęły samochody, zrobiło się cicho i spokojnie.

1644258516222.jpg

W osi ulicy widać wieżę bazyliki Bożego Ciała, czyli wciąż byłam bardzo blisko Kazimierza!

1644258516214.jpg

1644258516202.jpg

1644258516205.jpg

Po przeciwległej stronie majaczyła w oddali brama i kompleks sakralny, którego nie potrafiłam zidentyfikować. Zjadała mnie ciekawość, ale nie spieszyłam się. Nie pomyślałam nawet o tym, żeby otworzyć mapę i uchylić rąbka tajemnicy.

1644258516209.jpg

1644258516197.jpg

1644258516186.jpg

Okazało się, że to doskonale znany mi z widzenia kościół na Skałce i klasztor Paulinów. Oglądane wiele razy, ale tylko od strony Wisły! Spacerując bulwarem nie sposób nie zauważyć charakterystycznej bryły.

1644258516181.jpg

Jakże łatwo przeoczyć to, co ma się pod nosem, nawet takie miejsce z długą i bogatą historią. Zacznijmy od biskupa - męczennika Stanisława, który w 1079 roku zginął właśnie tutaj... Albo nie, cofnijmy się dużo, dużo wcześniej! Wyobraźmy sobie, jak cztery tysiące lat temu na wysokiej, wapiennej skale powstają pierwsze osady ludzkie. Jak wiele wieków później rośnie grodzisko, by potem połączyć się z miasteczkiem Kazimierz.

U podstawy bazyliki znajduje się, częściowo wydrążona w skale, Krypta Zasłużonych. Tutaj złożono szczątki Jana Długosza, obok niego spoczywają m.in. Stanisław Wyspiański, Czesław Miłosz, Jacek Malczewski i Karol Szymanowski.

1644258516172.jpg

Ze schodów mogłam zobaczyć diabelski młyn nad Wisłą. To przekonało mnie, że wciąż jestem w Krakowie.

1644258516152.jpg

1644258516148.jpg

Moją uwagę zwrócił budynek po sąsiedzku, bardzo lubię taką architekturę. Obstawiałam, że powstał w latach 30-tych XX wieku i nie pomyliłam się. To seminarium oo. Paulinów, zaprojektowane przez Adolfa Szyszko-Bohusza. Ten pan odpowiada m.in. za gmach główny Muzeum Narodowego i kamienicę "Feniks" przy Rynku Głównym, oba włączone w krakowski szlak modernizmu.

1644258516143.jpg

Na dziedzińcu wypatrzyłam jeszcze jeden obiekt, który szczególnie mnie zainteresował. To zabytkowa sadzawka św. Stanisława.

1644258516158.jpg

Niegdyś wypełniona była wodą o leczniczych właściwościach (podobną do tej z ujęć w Krynicy czy Szczawnicy). Z kranu leciał życiodajny, acz zalatujący zgniłym jajem strumień. Teraz sadzawka jest sucha, z kranu nic nie płynie. Niestety nie udało mi się jednoznacznie ustalić, z czego to wynika. Obok informacji z 2012 roku, że źródło wyschło znalazłam zdjęcie z roku 2015, na którym sadzawka jest pełna. Pozostaje mi zaglądać co jakiś czas!

1644258516139.jpg

1644258516134.jpg

Żal mi było odchodzić po ledwie pobieżnym zaznajomieniu się z nowym odkryciem, ale zaczęłam porządnie marznąć.

1644258516121.jpg

1644258516112.jpg

O dziwo, dotarłam i na Kazimierz. Pomału zapadał zmierzch i pomimo ruchu czułam przenikający mnie ziąb, więc tylko przemaszerowałam przez kilka ulic prawie się nie zatrzymując. Niezaprzeczalnym plusem poniedziałkowej pogody było to, że większość turystów trzymała się blisko ogrzewanych ogródków - mało kto spacerował w pełnym tego słowa znaczeniu. Lubię, gdy jest tak pusto.

1644258516004.jpg

Opis miejsc dostosuję to tempa marszu, czyli w stylu wycieczki objazdowej :)

Synagoga Wysoka przy ul. Józefa.

1644258516090.jpg
1644258516082.jpg

Tuż obok Synagoga Kowea Itim le-Tora.
1644258516074.jpg

Idąc ul. Józefa wychodzę na róg Starej Synagogi.

1644258516060.jpg

Kilka kroków w lewo i jestem na Szerokiej.

1644258516047.jpg

Na opowieść o znajdujących się tu zabytkach pół dnia byłoby mało, a jak już wspominałam, strasznie mi było zimno.
Tylko malutką Synagogę Remuh cyknęłam w biegu. Za jej murami skrywa się cmentarz żydowski założony w XVI wieku (zamknięty w 1800 roku). Warto go odwiedzić, ma niesamowity klimat.

1644258516017.jpg

1644258516022.jpg

A potem już poszłam bardzo prędko na tramwaj. Relacja z miastem znów postąpiła o kilka kroczków w sposób naturalny i spontaniczny. To niemal jak zapowiedź wiosny!


View this post on TravelFeed for the best experience.
Sort:  

Congratulations, your post has been added to Pinmapple! 🎉🥳🍍

Did you know you have your own profile map?
And every post has their own map too!

Want to have your post on the map too?

  • Go to Pinmapple
  • Click the get code button
  • Click on the map where your post should be (zoom in if needed)
  • Copy and paste the generated code in your post (Hive only)
  • Congrats, your post is now on the map!


The rewards earned on this comment will go directly to the person sharing the post on Twitter as long as they are registered with @poshtoken. Sign up at https://hiveposh.com.

Congratulations @wadera! You received the biggest smile and some love from TravelFeed! Keep up the amazing blog. 😍 Your post was also chosen as top pick of the day and is now featured on the TravelFeed.io front page.

Thanks for using TravelFeed!
@lesiopm (TravelFeed team)

PS: You can now search for your travels on-the-go with our Android App. Download it on Google Play