Catriona Ward "Ostatni dom na zapomnianej ulicy"

in #polish3 months ago

Zachęcona recenzją @moniqwashere prędko poszłam w jej ślady i pobrałam tę książkę na mojego Kindla.

Łopanie.

Nie mogę wiele napisać, aby nie dublować mojej osobistej @moniqwashere, a także aby nie zaspojlerować, więc opiszę tylko moje wrażenia po tej lekturze.

Niepokój.

Wiecie, mam w zwyczaju czytać sobie przed snem, czy to wieczorem, czy to przed popołudniową drzemką (po tym, jak Bombel już zaśnie).
"Ostatni dom..." jest książką, która skutecznie potrafiła odegnać jakąkolwiek senność. Parę przeczytanych zdań i już autorka grała na takich strunach, że czytelnik momentalnie staje się napięty, skupiony, zestresowany i nieco przytłoczony tym, co będzie dalej.
Nie jest to lekka lektura - a wręcz powiedziałabym, że momentami jest bardzo ciężko. Nie dlatego bynajmniej, że książka jest zła - ba, wręcz przeciwnie, jest świetna, ciekawa i napisana z polotem.
Ciężki jest za to temat i mrok spowijający głównych bohaterów. Książka mocno przygnębia, ale jednak po to, aby w końcu być może trochę - ciut - podnieść na duchu.
No i pomimo, że myślałam, że wiem wszystko - to guzik, jest niezły element zaskoczenia.

Podsumowując, aby nie przedłużać - gorąco polecam, bo to na pewno lektura, która zostaje w pamięci, i całkiem nieźle wgniata w fotel. Warto.

Sort:  

Cieszę się, że się podobało :) ale faktycznie, zostaje to w głowie na długo