"Pan Mercedes" Stephen King

in #polish4 months ago (edited)

Wciąż nadrabiam książkowe zaległości, i wciąż pozostaję z Kingiem.
Chcę przeczytać całą trylogię, więc zaczęłam od pierwszej części - "Pan Mercedes", pomimo, że tą akurat już kiedyś czytałam. Oczywiście niewiele pamiętałam, więc z chęcią odświeżyłam.

"Pan Mercedes" to świetna książka - trzyma w napięciu, a przy tym, niecodziennie jak na Kinga, pozbawiona jest całkowicie zjawisk nadprzyrodzonych. Zło czai się w psychice niezwykle inteligentnego, ale mocno zaburzonego Brady'ego. Pewnego mglistego poranka wjeżdża on z premedytacją w tłum bezrobotnych, oczekujących na otwarcie targów pracy... A to dopiero początek!

Co tak przyciąga mnie w książkach Kinga? Nie tylko dreszczyk grozy. Uwielbiam te jego opisy w sekcjach dotyczących motywów i pewnego rodzaju rysu psychiki bohaterów. Uwielbiam też momenty, gdy w książkach Kinga toczy się normalne, spokojne życie - jest ono takie na wskroś amerykańskie, ze wszystkimi przywarami. Głosy krytyków głoszą, że w tych momentach King przynudza, a jego książki są zdecydowanie za długie. Ja tak nie uważam. Nie nuży mnie on wcale.
Czytając którąś z jego książek pod rząd dostrzegam jednak pewną charakterystyczną zależność, że zdecydowana większość jego książek gra na emocjach czytelników poprzez dotkliwe opisy krzywdy dzieci. Oczywiście prawdopodobnie dostrzegam to ze względu na to, jaka jest moja obecna sytuacja życiowa. Dwadzieścia lat temu wszędzie dostrzegałam raczej krzywdę zwierząt ;). Ale tu naprawdę jest jak dla mnie teraz nerwowo - w "Panu Mercedesie" jest to bardzo poboczny wątek, wspomnienie krzywdy zadanej małemu, niepełnosprawnemu chłopcu, i to z rąk najbliższych mu osób.
Ah, no i w pierwszej scenie, jest też małe niemowlę.
Nie da się ukryć, że King robi to specjalnie, wie, co poruszy i przyciągnie odbiorców. Jak dla mnie, może trochę za dużo tych biednych dzieci? Zobaczymy, jak King zagra w kolejnych częściach cyklu o Panu Mercedesie.