Czytaj z Marcinem XXIII - „Bez odwrotu”, Tess Gerritsen

in #polish7 months ago

134687428_10223610448274255_7922018196106471944_o.jpg

Książkę porzuconą na klatce schodowej znalazłem zupełnym przypadkiem, a znając już twórczość autorki - przygarnąłem i przeczytałem.

Jak to zwykle u niej bywa, dużo się dzieje, akcja trzyma w napięciu, a bohaterowie na brak emocji i nudę nie mogą narzekać. Czytelnicy w sumie też.

Jeden z pracowników firmy Viratek odkrywa spisek związany z produkcją nielegalnej broni biologicznej opartej na wirusie czarnej ospy, w który uwikłani są ludzie z najwyższych stanowisk w Waszyngtonie. Dziwnym zbiegiem okoliczności niedługo potem ginie. Jego przyjaciel i współpracownik, Victor Holland, postanawia ten spisek ujawnić i w ten sposób przeszkodzić w realizacji planu.

Zadanie jest tym trudniejsze, że teraz to on staje się ofiarą pościgu - poluje na niego skrytobójca wysłany przez rząd, poszukuje go agent FBI, a i każdy policjant zna jego twarz z listu gończego. Po swojej stronie ma jedynie kobietę, która przypadkiem i nieświadomie uratowała mu życie, wplątując się beznadziejnie w całą aferę, a także dawnych przyjaciół z czasów studenckich. Czy uda mu się zdobyć niezbite dowody, sprawić, że śmierć przyjaciela nie pójdzie na marne i... samemu przeżyć?

Cała reszta jest dość typowa dla Gerritsen – jest krew, są pościgi, strzelaniny, trupy, szantaże. Jest intryga, momentami dość zawiła, ale jednak do ogarnięcia. I ognisty romans, bo jakże inaczej, bez romansu się nie liczy. I również typowo - czyta się dobrze, jednak jest to typowe czytadło, mające na celu dostarczyć rozrywki na kilka chwil. Z tej roli książka wywiązuje się bardzo dobrze. Na głębsze wartości, przemyślenia - nie ma co liczyć, ale przecież nie tego poszukiwaliśmy, sięgając po tę pozycję.

134123729_10223610448234254_7766865857615816220_o.jpg