The C64, całkiem udana replika Commodore 64.

in #polish7 months ago

Przepraszam, że nie dawałem oznak życia przez ostatni tydzień, ale od 1 marca wziąłem sobie tydzień zaległego urlopu za stary rok (a mam jeszcze 4 tygodnie - 20 dni) i po prostu odpoczywałem, nic nie robiłem. W tym czasie, bo 2 marca, odwiedził mnie stary przyjaciel, którego nie widziałem od około 21 lat i trzeba było powspominać stare... dawne czasy. Ja wziąłem sobie piwo, ale kolega nie pije, bo mu szkodzi. :)

IMG_20210303_140329_20210306055035753.jpg

Po niebywałym sukcesie konsolki The C64 Mini, firma Retro Games Limited postanowiła pójść za ciosem i wydać pełnowymiarową konsolę The C64, potocznie nazywaną The C64 Maxi. A coż to takiego? To po prostu replika klasycznego komputera Commodore 64, a raczej jego wczesnej wersji, czyli tak zwanej mydelniczki czy chlebaka, (która bazowała na wyglądzie wcześniejszego modelu VIC-20), którego premiera miała miejsce w 1982 roku. Premiera konsoli The C64 Maxi miała miejsce krótko przed Bożym Narodzeniem 2019 roku, bo chyba 19 grudnia 2019 roku, o ile dobrze pamiętam. Przez ten rok od premiery zastanawiałem się nad kupnem tej konsoli, gdyż wcześniej miałem zakupioną tą poprzednią wersję The C64 Mini, która zadebiutowała 29 marca 2018 roku.

IMG_20210303_141238.jpg

Sam swoją wersję Mini kupiłem o wiele później, bo w styczniu 2019 roku kiedy miałem urlop i wychodził remake Resident Evil 2. Wtedy The C64 Mini kosztowało prawie 350 złotych, a teraz można je kupić za około 200-220 złotych. Natomiast wersja Maxi podczas premiery kosztowała około 500 złotych, a po roku czasu jej cena niewiele zmalała, gdyż teraz kosztuje około 460 złotych. Oglądając wiele filmów na YouTube, przez długi czas zastanawiałem się nad kupnem tej zabaweczki.

Aż w końcu dzieło to wpadło w moje łapki 2 marca 2021 roku i bardzo cieszę się z tego zakupu. Kiedy otrzymałem powiadomienie od kuriera, że paczka została umieszczzona w paczkomacie, jarałem się jak Rzym za czasów Nerona i popędziłem co tchu po paczkę. Modliłem się o to, żeby paczka i zawartość nie zostały uszkodzone. W końcu po powrocie do domu i pół godzinie zmagania się z opakowaniem, moim oczom ukazał się taki widok. Pudełko komputera The C64 Maxi, a raczej The C64.

IMG_20210303_135125.jpg

Z tego co wiem, to opakowanie tego komputera ma niemal identyczny design jak oryginalne pudełko z lat 80. Kiedyś widziałem na YouTube dla porównania jak jakiś gość z zagranicy recenzował to cacko i postawił obok siebie oba pudła. Po prostu stały obok siebie dwa opakowania oryginalnego Commodore 64 i The C64 Maxi. Oba tylko różniły się logotypem maszyny, pewnie ze względów licencyjnych, ale niemal były identiko 1:1. Mało tego, opakowanie The C64 Maxi ma niemal identyczne wymiary co oryginalne opakowanie Commodore 64 , tylko jest minimalnie dłuższe (może centymetr może 2) od oryginalnego.

Przystąpiłem do rozpakowywania opakowania i musiałem jeszcze zerwać dwie takie przylepne okrągłe plastikowe plomby, takie jakie były w opakowaniu tego Game & Watcha Super Mario Bros. Po otwarciu pudła powitał mnie taki widok. Próbowałem nakręcić unboxing, ale jedną ręką to sobie mogę.

IMG_20210303_135449.jpg

Po lewej stronie mamy jego, gwóźdź programu, czyli klawiaturę i jednostkę centralną The C64 i tu mile zaskoczenie. Nie dość, że jest obłożona w taką gąbkę (szkoda że nie w steropian jak oryginał, nie no śmieję się), to jeszcze Retro Gaming Ltd. dołączyli plastikową pokrywę antykurzową, jaką miałem już w latach 90 przy swoim pierwszym Commodorku (Panie świec nad jego płytą główną). A po prawej stronie mamy białe pudełko z logotypem The C64, w którym spodziewałem się znaleźć joystick wzorowany na Competition Pro oraz kable zasilające. Porównałem wielkość The C64 Mini i Maxi poprzez położenie mniejszej wersji na tym pudełku. Wersja Mini spokojnie by się w tym pudełku zmieściła.

IMG_20210303_140655.jpg

Może zacznijmy od zawartości pudełka. Musiałem ogarnąć miejsce "unboxingu", ale jedną ręką to ja sobie moge... Po otwarciu pudełka moim oczom się pojawił się joystick wzorowany na Competition Pro, pod którym była instrukcja obsługi maszyny, oraz drugie mniejsze białe pudełko, w którym jest zasilacz 5 woltowy, kabel zasilający o końcówkach USB-Micro USB, oraz podwójne HDMI żeby podłączyć komputer z telewizorem. Niestety przy otwieraniu tego pudełka, a raczej wyciąganiu kabla HDMI rozwaliło mi się, ale sklei się je taśmą klejącą. Ja na przykład tych kabli nie rozpakowywałem, bo mam wyciągnięte kable od wersji Mini, które też tutaj pasują.

Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony budową joysticka wzorowanego na Competition Pro. Obawiałem się takiego samego badziewia jak dołączonego do wersji The C64 Mini, ale wydaje mi się, że Retro Games Ltd wygiagneli wnioski i dali lepszą wersję joysticka. Nie dość, że zmienili kolor gałki z czerwonego na czarny, to jeszcze dali mikro styki, które dają taki charakterystyczny dźwięk strzelania podczas ruszania gałką. Od razu przypomniały mi się dwa Quickshoty II, które miałem w latach 90. Joysticki nie do zaje... Co? Zajechania. Z ciekawości wyjąłem stary joystick z wersji The C64 Mini dla porównania, no sorry, ale joystick z wersji Maxi go zjada na śniadanie. Wypróbowałem go na takich grach jak "The Great Giana Sisters" czy na porcie gry z NES-a "Super Mario Bros" , zrobionym przez Zero Paige'a i wydanego 2 lata temu jakoś w marcu 2019 roku. To już tyle minęło? Ten Joy świetnie się sprawdza w tych grach, a nie to badziewie z wersji Mini, które jak mocniej szarpniesz, to się złamie. Niestety jego wadą jest to, że ma troszkę martwej strefy i żeby postać sterowania przez nas zareagowała, musimy troszkę mocniej go nacisnąć. Na początku miałem problemy ze skokami w Mario czy Gianie, ale już się przyzwyczaiłem, czego efektami było ukończenie obu gier. Jeśli ktoś nie jest hardkorowym retro graczem i nie lubi tego typu joysticka, to może podłączyć sobie na przykład pada od Sony PlayStation 4, który jest kompatybilny z The C64 Mini i Maxi. Wystarczy wgrać najnowsze oprogramowanie, podłączyć pada i zrestartować maszynę. Nie wiem jak jest z padami od Xboxa, ale podejrzewam, że ten powinny działać. Jak dla mnie joystick na plus, mile zaskoczenie, w przeciwieństwie do badziewia z wersji Mini.

Przejdźmy do gwoździa naszego programu.

IMG_20210302_201505.jpg

Sama obudowa z klawiaturą jest solidnie zrobiona z twardego plastiku, który jest pomalowany na taki ni to beżowy ni to szary kolor, tak jak oryginał. Sam komputer trochę waży, chociaż praktycznie w środku jest pusty, ale o tym za chwilę. Nie pamiętam ile ważył mój Commodore 64 C, ale troszkę masy miał, nie wiem jak to było z chlebakiem. Z tego co mi wiadomo to jest wierna replika pierwszych modeli Commodore 64 czyli tych grubych tak zwanych "chlebaków" czy "mydelniczek". Nigdy nie miałem w ręku tych pierwszych modeli w ręku, sam miałem dwa późniejsze modele C, które wyszły w 1986 roku, czyli te białe chude Commodorki z białymi klawiszami i siwymi funkcyjnymi, ale z tego co wiem, to jest wiernie odwzorowany chlebak. Gdyby ktoś stanął i się nie przyjrzał dokładniej, to pewnie wziąłby go za oryginalnego Commodorka. Widziałem na YouTube filmy jak porównywali The C64 Maxi z oryginalnym chlebakiem, które leżały obok siebie. Praktycznie odwzorowany 1:1, nawet wymiary ma te same. Wprawiony Gracz pewnie dostrzeże różnice od razu, ale taki laik jak ja? Nie ma szans od razu. W lewym górnym rogu przedniego panelu mamy słynne tęczowe paski i napis The C64 zamiast Commodore 64, ale pewnie to kwestie licencyjne. W prawym górnym rogu przedniego panelu mamy czerwoną diodę, która się zapali kiedy włączymy komputer. Gwoździem programu jest oczywiście działająca klawiatura, dzięki której na przykład można sobie popisać proste programy i gierki w BASIC-u. Klawisze są wykonane bardzo ładnie. Klawiatura alfanumeryczna ma taki ciemny kolor, nie jest to taki 100% czarny, ale taki bardzo ciemny brąz. Natomiast klawisze funkcyjne mają taki ciemny siwy kolor. Sama klawiatura głośno chodzi. To muzyka dla moich uszu. Nie wiem jak się wstukiwało klawisze na chlebaku, ale na tym The C64 Maxi jakoś tak się wciskają "dziwnie", nie wiem jak to określić. Tak jakoś... "delikatniej" niż pamiętam. Klawiatura działa głośno, ale klawisze wstukują się mięciutko. Jak pamiętam swoje białe chude Commodorki, to klawisze wstukiwały się bardziej twardo, chociaż były na sprężynkach. Jedynie spacja wchodzi tak, jak pamiętam z dzieciństwa. Ten charakterystyczny dźwięk wciskania spacji na oryginalnym Commodore 64. Niestety są tutaj małe zmiany względem oryginału. Przycisk Shift Lock się nie zatrzaskuje jak w oryginale. Tylko po prostu jak go wciśniemy, to na telewizorze pokazuje się znaczek i możemy pisać tymi "znaczkami graficznymi". Ponadto przycisk z logotypem Commodore zmieniono na The C64, ale pewnie to z powodów licencyjnych. Klawiatura jak najbardziej na plus, tylko jakoś tak dziwnie... delikatnie się wstukuje. A może to ja już mam demencję na stare lata.

IMG_20210304_104809_20210306060645644.jpg

Jeżeli chodzi o obudowę komputera, to z prawej strony mamy aż trzy porty USB, gdzie wersja Mini miała tylko dwa, oraz okrągły przycisk Power, służący do włączania i wyłączania maszyny. Jak pewnie pamiętacie, oryginalny Commodorek miał tutaj porty joysticków, oczywiście włącznik i gniazdo zasilania. Natomiast na tylnym panelu nie ma nic, prawie. Dodano tutaj względem wersji Mini czwarty port USB, do którego podłączyłem pendrive, złącze HDMI dzięki któremu możemy połączyć urządzenie z telewizorem, oraz port Mikro USB, dzięki któremu możemy połączyć maszynę z ładowarką, ewentualnie z telewizorem, o ile ma port USB i też może pracować jako ładowarka. Niestety nie mamy tutaj portu kartridża, portu magnetofonu i portu szeregowego User Port, który nie wiem do czego służył (pewnie do narzędzi peryferyjnych jak drukarka, stacja dysków, czy modem). Zaraz mnie tu pewnie hardkorowi Commodorowcy zjadą. Z prawej strony nie mamy nic. W zasadzie to jest cały komputer.

W środku z tego co wiem, to jest praktycznie puste pudło. W prawym górnym rogu przedniego panelu znajduje się mała płytka. To jest mała płytka coś podobnego do Raspberry Pi, ale chyba to nie jest Raspberry Pi. Widziałem kiedyś na YouTube gościa, który rozkręcił ten joystick i tą klawiaturę. Z tego co mi wiadomo, to "komputer" ten działa na emulatorze VICE, bardzo popularnym emulatorze Commodore 64, chociaż ja praktycznie od 2002 roku używam CCS64 i to niezmiennie tej samej wersji. A klawiatura to jest chyba oryginalna, taka jak na Commodorku, tylko chyba ma inną końcówkę kabla, żeby pasowała do płytki. Sam kiedyś rozkręciłem swojego pierwszego Commodorka, bo mi się klawisze przestały działać i trzeba było przeczyścić płytkę i tak mniej więcej pamiętam jak wyglądała klawiatura Commodore 64 od wewnątrz. A tak poza tym, 3/4 powierzchni w środku jest pusta.

IMG_20210304_104825.jpg

Nie wiem czy jest sens omawiać włączenie tego komputera i software'u, bo już wielu YouTube rów nagrało o tym materiały, wielu bloggerów i serwisów napisało wiele artykułów i nie chcę być wtórny. Na początku wgrałem na pendrive (ja mam chyba 32 GB, bo jeszcze trzymam na nim zrzuty z PS4, a sam komp chyba supportuje do 64 GB jeśli się mylę to mnie zjebcie w komentarzach) wgrałem sobie najnowszą wersję firmware ze strony producenta. Bodajże jest to 1,52 która wyszła w lutym. Komputer od razu rozpoznaje nowe oprogramowanie i używając joysticka, wchodzimy w opcje i dokonujemy upgrade'u oprogramowania. Po włączeniu komputera wita nas na ekranie telewizora logotyp The C64 i taka muzyczka rodem z lat 90, jak np włączało się PSX i załącza się Charakterystyczny niebieski ekran BASIC-a w wersji 2.0, bo tak sobie ustawiłem. Ale jak ktoś woli, to może sobie przełączyć na tryb "karuzela", czyli to menu z przewijaną listą preinstalowanych gier do zagrania i z charakterystycznym motywem muzycznym skomponowanym przez Matta Gray'a, czyli autora jednego z najbardziej znanych soundtracków z gier, a mianowicie "The Last Ninja 2" z 1988 roku. W sumie tryb karuzeli niewiele, albo prawie wcale, się nie różni od wersji w The C64 Mini, tylko dodano parę nowych gier. W sumie można powiedzieć, że to jest to samo co wersja Mini, tylko ma działającą klawiaturę.

IMG_20210304_105111.jpg

W opcjach podobnie jak w wersji Mini możemy sobie zmieniać tryb pracy pomiędzy regionem amerykańskim działającym w częstotliwości 60 Hz, a europejskim z 50 Hz. Wiem że jeden jest PAL, drugi NTSC, ale który jest który. Taki ze mnie technyk elektronyk, a w sumie poszedłem do tej szkoły, bo chciałem naprawić swojego pierwszego Commodorka, o ironio. Możemy też wybierać tryb wyświetlania obrazu między trzema (a raczej sześcioma) trybami: Pixel Perfect czyli szerokoekranowym dopasowanym do formatu HD (720p), 4:3 w dwóch wersjach - Europejskiej i amerykańskiej. Dodatkowo jeśli ktoś tęskni za starymi telewizorami, to zaoferowano filtr CRT, czyli z tak zwanym przeplotem, czyli tymi poziomymi kreseczkami wzdłuż ekranu. Ale powiem Wam, że jak się dłużej przy tym posiedzi to oczy bolą. Oddaje to klimat starych telewizorów, ale mnie to się średnio podoba.

Ponadto maszynę tą, podobnie jak wersję mini możemy włączyć w dwóch (a raczej czterech) trybach : Commodore 64 oraz Vic-20, oraz ich wariacjach Europejskiej i amerykańskiej.

IMG_20210302_211823_20210306060750413.jpg

IMG_20190119_124817_20210206114234531.jpg

Jeżeli chodzi o gry, to tutaj mamy zainstalowane 64 gry : 60 na Commodore 64, oraz 4 na Vic-20. Wśród zainstalowanych tytułów są gry, w które grałem w dzieciństwie : Boulder Dash (szkoda, że nie dali części drugiej BD 2: Rockford's Revenge), Impossible Mission (dali też część drugą, ale ja miałem tylko pierwszą), PIT Stop 2 (szkoda, że nie dali jedynki) , Robin of the Wood (czyli Robin Hood) , Teaiblazer, Spindizzy, Netherworld, Herobotics, Star Paws, Who Dares Wins 2 (czyli podróba "Commando" od Capcomu, ja miałem część pierwszą, która nigdy oficjalnie nie wyszła i podzieliła los "Giany Sisters"), czy też kosmiczną strzelankę Zynaps (coś jak R-Type, Zybex, IO, Saint Dragon i tego typu scrollery w prawo) . Niestety pewnie z braków licencyjnych nie pojawiło się wielu hitów jak np. Rick Dangerous, Microprose Soccer, Bruce Lee, seria Last Ninja, Barbarian, International Karate zwłaszcza wersja Plus, Montezuma's Revenge, River Raid i wielu wielu innych kanonicznych gier dla Commodore 64.

Ale... Już piraci zacierają rączki. Oczywiście można sobie na pendrive'a wgrać "własne" gry. Po upradzie oprogramowania, komputer powinien "widzieć" folder z zainstalowanymi grami, a raczej obrazami ROM-ów. Komputer ten obsługuje trzy formaty, obrazy kasety, dyskietki i kartridża. Jeśli ktoś jest hardkorowym kimodorowcem, to może sobie wczytać plik z obrazem kasety i gra ląduje się wolno tak, że w międzyczasie można wyjść z psem na spacer albo zrobić sobie jakąś herbatę do picia. Natomiast lądowanie gier z dyskietki i kartridża jest niemal natychmiastowe. Tylko tutaj powstaje mały problem. Nie wszystkie gry "widzi" port joysticka. Niektóre gry działają od razu, np konwersja Keystone Kapers z 2019 roku, Montezuma's Revenge. Niestety żeby na tym "komputerku" móc grać w pirackie Romy, to musimy na komputerze pozmieniać nazwy plików i w dowolnym miejscu przed kropką i rozszerzeniem musimy dopisać podkreślnik i nazwę portu, czyli _J1 lub _J2. Wtedy The C64 Maxi powinien obsługiwać gry. Ja sobie poustawiałem domyślny port jako Port 1, ponieważ Boulder Dash w nim działa, ale większość gier na Commodore 64 były pisane pod Port 2. Ale dla The C64 Maxi to nie problem i gry zwykle działające w porcie 2 możemy grać na pierwszym porcie, przykład The Great Giana Sisters.

[EDIT] Ale... Dzięki "Rosie" z kanału K-R-G Kącik Retro Gracza, którego serdecznie pozdrawiam, dowiedziałem się, że nowy firmware już pomija edycję nazw plików przez dopisywanie _J1 czy _J2 i można grać w gry bez tych dopisków. Wystarczy na joysticku przycisnąć pierwszy okrągły guziczek funkcyjny z prawej strony aby wejść do Menu. Następnie przycisnąć pierwszy okrągły guziczek z lewej strony i powinna nastąpić zmiana portu. Działa to w 100%. Próbowałem z grami bez edytowanych nazw plików. Nie wiem czy ten sposób działa w wersji Mini, ale sprawdzę.

IMG_20190119_123441.jpg

Wersja Maxi, podobnie jak jej mniejszy starszy brat, oferuje zapis stanu gry w dowolnym momencie, co na oryginalnym Commodorku było nie do pomyślenia, chociaż... Niektóre gry oferowały zapis stanu gry, chociaż Microprose Soccer, czy Stunt Car Racer. Dużym ułatwieniem jest to, że tryb BASIC, czy też każda z gier z osobna posiada po 4 sloty na pliki zapisu. Ba, mało tego. Zapisu stanu gry możemy też dokonywać w grach zapisanych na pamięci zewnętrznej. Tutaj jest tak samo. Mamy po 4 sloty na pliku zapisu dla każdej gry z osobna. Teraz taki Rick Dangerous czy Ghost n Goblins nie będzie straszny do przejścia.

Podsumowanie.

Podsumowując. Czy warto kupić ten produkt? I tutaj dostanę rozdwojenia jaźni, jakbym już teraz nie gadał do siebie. :) Powiem i tak i nie. Jeśli miałeś w dzieciństwie komputer Commodore 64 i masz sentyment do tej maszyny, jeśli nie jesteś jakimś hardkorowym graczem jak ja, ani hardcorowym zbieraczem retro sprzętu, który musi mieć wszystko oryginalne i grać na oryginalnym sprzęcie, to jak najbardziej możesz kupić ten zestaw. Tylko ostrzegam przed ceną, która wynosi prawie 500 złotych. Jeśli nie masz zamiaru programować w BASIC-u i niepotrzebna Ci jest klawiatura, to zawsze możesz kupić tańszą wersję Mini, która ma praktycznie takie samo firmware i te same gry, a kosztuje nieco ponad 200 złotych.

Jeśli jesteś hardkorowym zbieraczem retro sprzętu, w pawlaczu trzymasz 10 oryginalnych Commodorków, to czy zakup tej repliki Cię uszczęśliwi? Myślę, że taka osoba może kupić, ale wcale nie musi. Z resztą myślę, że to jest kwestia indywidualna, każdy z nas jest inny. Jeden kupi, drugi nie. Za tę cenę można dopaść na OLX czy na Allegro działającego Commodorka, którego kupić za około 350 złotych, a maszyny zachowane w idealnym stanie nawet za około 800-900 złotych. Taki zestaw Commodorka z magnetofonem, joystickami, kartridżem, zasilaczem można kupić od około 500 do nawet 1200 złotych. Jak wcześniej mówiłem, jeśli ktoś nie jest zatwardziałym retrowcem, to jak najbardziej może kupić wersję Maxi czy też Mini.

Jak dla mnie jest to bardzo fajny sprzęcik imitujący klasycznego Commodorka w tej grubszej wersji bazującej na modelu VIC-20, czyli tak zwanej mydelniczki czy chlebaka.
Naprawdę "komputerek" ten mi się podoba, zwłaszcza pod względem pełni funkcjonalnej klawiatury. Zwłaszcza, że na swoim drugim Commodorku, którego sobie kupiłem pod koniec lat 90 i który nie wiem co się z nim stało, więcej programowałem w BASIC-u niż grałem, co też później pomogło mi w szkole średniej i teraz mógłbym wrócić do starego hobby i zacząć pisać na nim programy i proste gierki. Tylko bym musiał poprzypominać sobie komendy, na przykład obsługę portów joysticka, a najlepiej kupić gdzieś na Allegro czy OLX instrukcje obsługi do Commodorka oraz programowania, o ile ktoś takowe posiada. Jak dla mnie, byłego Commodorowcca, ale nie fanatyka bo mam szacunek do innych maszyn retro i niedzielnego gracza jakim jestem, to ta maszynka to rewelacyjny prezent. Przychodzę po pracy, włączam, chwilkę pogram, tak do 20:00.

Niestety nie mam tak za bardzo miejsca gdzie go postawić, więc położyłem go na... PlayStation 4. Niech młoda ustąpi miejsca dziadkowi i wie, kto jest w domu Królem. Przynajmniej do czegoś ta PS4 się przydała. XD

IMG_20210303_142336.jpg