
Nie wiem dlaczego, ale styczeń zwykle jest cholernie niemrawy. W 2021 roku myślałem, że to kwestia pandemii. W przypadku roku 2022 myślałem, że to wyjątek. Niestety w 2023 jest podobnie, co już przeradza się w regułę i pokazuje przy okazji jak wiele jeszcze jest do zrobienia na polu budowania społeczności Królestwa.
Część winy za tegoroczną niemrawość ponosi zapewne moja choroba i zamknięcie KBK. Zresztą nawet po powrocie wciąż nie mam pełni swobody planowania, bo nikt (nawet doktor Hassan) nie daje mi gwarancji, że to na pewno koniec chorobowej "przygody". Katar i kaszel nie opuszczają mnie, a dziś w nocy znów miałem gorączkę, co postawiło pod znakiem zapytania wieczorny koncert. Ostatecznie temperaturę udało się zbić, ale z pewnością zagram mniej piosenek niż na poprzednich występach. Nie wiem też czy dodam do swojego kalendarza @lekcje na najbliższy tydzień. Ech... szkoda gadać...
Ale są też dobre wiadomości. Dzięki aplikacji Tandem udało mi się namierzyć jednego Łotysza mieszkającego w Krakowie, który chce się uczyć polskiego. Mam nadzieję, że uda się z nim spotkać i wzajemne pouczyć języków wykorzystując metodę, którą przyjąłem na zajęciach polsko-ukraińskich. Swoją drogą od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, żeby rozszerzyć formułę lekcji i dać możliwość spotykania się z w KBK z ludźmi mówiącymi w różnych językach.