Czy można pokochać kota?

in #polishlast month

Kiedyś pisałem że po utracie mojego wiernego przyjaciela, kupiłem małego owczarka, a żona i dzieci namówiły mnie jeszcze na małego kota. Na początku miałem obiekcje, odkąd pamiętam zawsze koty na mnie parskały i wyciągały pazury. Kiedyś w dzieciństwie kiedy ratowałem małego kociaka przed wielkim psem ten pazurami wbił mi się w pierś. Skończyło się pogotowiem i szyciem. Od tamtej pory omijałem koty wielkim łukiem, zresztą one też.

IMG_20210923_090801_resize.jpg

Całe życie chowany byłem z psami i pewnie mój zapach przesiąknięty psami odpędzał koty ode mnie. Kiedyś byłem u kolegi który miał dwa koty, po wejściu do jego domu koty nagle zniknęły. Po jakimś czasie koty na mnie zaczęły syczeć i się jeżyć. Próbowałem jednego pogłaskać ale walnął mnie pazurami. To tylko utwierdziło mnie w mojej decyzji i nigdy nie chciałem kota w domu.

Zgodziłem się po dłuższej namowie na kota pod warunkiem że kot będzie trzymał się odemnie zdaleka i nie bedę musiał po nim sprzątać. Powiedziałem też że jeśli kot gdzieś narobi po za kuwetą i będzie śmierdzieć wyleci z hukiem.

Mineło pół roku?
Kot ma 6 miesięcy, mial być tylko żony i dzieci, własnie miał być. Kiedyś na jednym filmie usłyszałem jedno zdanie "nakarm raz kota to więcej się od niego nieopędzisz", wtedy śmiałem się z tego, dziś mam wrażenie że kot jest mój a właściwie to ja jestem kota.

IMG_20211005_094635_resize.jpg

Od czego to się zaczęło? Na początku kot mnie omijał, nawet nie chciał odemnie jedzenia, nawet wtedy mi to pasowało. Kiedy rano wstawałem dawa łem psu jeść i przy okazji nakładałem kotu jego żarcie i miałem z głowy. Kiedyś kiedy leżałem w łóżku nie wiem czy się pomylił czy nie ale wskoczył na mnie i zwinął sie w kłębek kładąc się na moim brzuchu i to chyba był początek naszej wspólnej miłości.

Kot pozwolił mi się pogłaskać i nawet zacząl swoje mruczando. Od tamtej pory coraz częściej przychodził przytulał się do mnie zwłaszcza w nocy. Rano kiedy widzi że już się obudziłem szybko zeskakuje z łóżka i biegnie do kuchni, gdzie swoim "miau" woła mnie "zrób mi śniadane". Może to dlatego że ja siedzę całymi dniami, a może to dlatego że tak naprawdę kocham wszystkie zwierzęta, a może to nasza wspólna kocia miłość.

IMG_20211008_214035_resize.jpg

Przez te poł roku poznałem też kocie zwyczaje, kiedy kot ma duże oczy i stanie przedemną wiem że trzeba wypuścic go na dwór (nie robi do kuwety, załatwia się na dworzu), kiedy jego oczy są malutkie poprostu jest głodny, a co miziania tą opcję zawsze odbiera sobie sam:) po prostu wskakuje na mnie, na biurko na laptopa i mruczy, podstawiając głowę pod moja dłoń. Jedynie co mnie obrzydza, ale chyba już się przyzwyczaiłem to łapanie myszy i przynoszenie do domu. Sama mysz mnie nie rusza niejednokrotnie sam łapałem i wyrzucałem, ale to są myszy cześciowo zjedzone lub rozszarpane w czasie zabawy.

Wiem że to kocia natura, ale jest to paskudny widok i przeważnie to ja muszę sprzatać, bo żony nie ma w domu a nie chce aby widziały to dzieci. Plusem jest to że jest łowny nie leniwy i w domu nie mamy żadnej myszy. Zawsze o tej porze już musiałem rozstawiać pułapki i łapałoo się od 5 do 10 myszy. Teraz ta nie przyjemność mnie omija.

Podsumowując, dziś nie powiem że kot jest przezemnie nie kochany, nie lubiany i niech omija mnie wielkim łukiem. Pomimo że kilka razy mnie ugryzł, podrapał lubię jak przychodzi do mnie wtula się i włącza swoje mruczando. Tak poprostu to kochany "Kitek".

Sort:  

Mam tak samo. Przygarnąłem kotkę 4-5 dni temu i już 2 dnia mi zaufała. Jak brakuje jej mojej atencji to poluje na moją rękę. Mimo ran to uwielbiam kicię. Podczas moich sesji grania często wskakuje na kolana i zasypia. Co do myszy - u mnie też na szczęście problem minął. Wyczuły kota i jakoś już tak nie wychodzą. :D

Mój Kitek też czasami poluje na rękę ale częściej na stopę, zwłaszcza jak w nocy nie chce wypuścić go na dwór. Wtedy polowanie przenosi na moje kończyny :)

Kot zawsze znajdzie sposob, zeby sobie czlowieka oswoic :)

Dobrze powiedziane :)

Tak to już jest, że koty albo się ubóstwia i kocha albo nienawidzi. Rzadko kiedy zdarza się coś pomiędzy. Ale najpiękniejsze jest to, kiedy nienawiść przeradza się w miłość :) Potem to już tylko 99% zdjęć w telefonie to fotki kota haha :D Ja "cierpię" na totalny kociokwik, mam swojego kota, od niedawna służbowego kota (zatrudniłam się w firmie, która sprzedaje karmę dla psów i kotów i tam mieszka kotka) i jak mogę to dokarmiam wszystkie napotkane po drodze koty, w torebce staram się mieć zawsze trochę kocich chrupek. Miło słyszeć, że i Ty dołączyłeś do grona kociarzy :)