Bardzo zasmuciła mnie dziś wiadomość o śmierci Marjane Satrapi. Pamiętam, jak "Persepolis" zrobiło na mnie wielkie wrażenie całe lata przed tym, zanim w ogóle bliżej zainteresowałem się Iranem. Jej rodzina podała, że Satrapi "zmarła z powodu smutku" po śmierci jej męża, który odszedł w zeszłym roku. Szkoda, że nie doczekała lepszych czasów dla Iranu, nie zdążyła zobaczyć w nim wielkich zmian. I że odeszła właśnie w takich okolicznościach, kiedy wydaje się, że po wojnie i krwawym stłumieniu protestów w styczniu szanse na realne zmiany są tak odległe, jak nigdy wcześniej.
Jeśli chodzi o inne wiadomości:
Niektóre źródła podają, że amerykańsko-irańskie porozumienie jest już prawie opracowane, a najważniejszą kwestią pozostają obecnie zamrożone za granicą irańskie aktywa. Donald Trump powiedział, że nie zamierza odblokować irańskich środków przed podpisaniem umowy. Jedna z propozycji ma obejmować utworzenie specjalnego funduszu, na którym zostaną zdeponowane irańskie aktywa do momentu przekazania ich Teheranowi.
Marco Rubio kolejny raz powiedział, że wojna z Iranem dobiegła już końca, mimo okazyjnej wymiany ognia. Z kolei Trump stwierdził, że rozmowy z Iranem idą "bardzo dobrze", i że porozumienie zostanie być może podpisane już w ten weekend. Z tym byłbym ostrożny, bo "tych weekendów" było już kilka.
Abbas Araqczi też potwierdził, że negocjacje z USA cały czas trwają, mimo wzajemnego ostrzału w ostatnich dniach.
Modżtaba Chamenei w opublikowanym wczoraj oświadczeniu stwierdził, że po upokarzającej porażce militarnej Stany Zjednoczone i Izrael próbują teraz zasiać niezgodę i wątpliwości wśród Irańczyków. Wezwał społeczeństwo do zachowania jedności i zaufania władzy.
