
Źródło: Pixabay
--
Straszny jest to dzień. Delikatnie mówiąc.
Bardzo źle i krótko spałam, gdy w końcu zasnęłam obudziły mnie powiadomienia na telefonie o ataku na Ukrainę. Przyznam szczerze, że miałam nadzieję, że nie posuną się do tego. I o ile mam gdzieś Ukraińców, nie lubię ich [chyba jak większość ludzi, którzy mają okazję z nimi obcować na co dzień] o tyle nikt nie zasługuje na to, żeby w jego dom napierdalały bomby. Nikt nie zasługuje na to, żeby ginąć tylko dlatego, że jakiś pojebany impotent z zaburzeniami psychicznymi nadaje sobie prawo do stanowienia kto, gdzie i jak ma żyć. O ile w ogóle dostaje to prawo do życia. A co gorsze jeśli teraz się ich nie zatrzyma to następni będziemy my i osobiście nie mam co do tego żadnych złudzeń. Przeraża mnie to.
Zły sen, stres, kulminacja wszystkich demonów sprawiła, że dostałam dzisiaj dość sporego załamania nerwowego. Były łzy, rzucenie kilkoma przedmiotami w ścianę, krzyk i bardzo duży wysiłek, żeby się uspokoić. Tym samym podjęłam bardzo ciężką dla mnie decyzję, z której konsekwencjami nie wiem czy poradzę sobie finansowo, ale jeśli czegoś nie zrobię to kolejny raz może skończyć się cmentarzem.
Wzięłam L4 i wzięłam skierowanie na terapię stacjonarną. Ośrodek znam, już tam byłam i pomimo tego, że pandemia przerwała poprzednie podejście do terapii mam bardzo dobre zdanie o dwójce pracujących tam terapeutów. Od razu do nich zadzwoniłam i 7 marca zaczynam terapię. Tym samym na pewno od 1 kwietnia nie pójdę do nowej pracy. Czy na mnie poczekają tego nie wiem, na razie do nich z żadną informacją nie dzwonię, poczekam aż rozpocznę leczenie. Jest mi o tyle ciężko, że jestem prawie pewna, że nie poczekają, więc po zakończeniu leczenia będę musiała szukać pracy, ale obserwując to, co się ze mną dzieje to jest ostatni dzwonek, żeby siebie ratować. A nigdy nie będzie dobrego czasu na pójście na kilka miesięcy L4, żeby chodzić na terapię, tym bardziej po rozpoczęciu nowej pracy. Jedno co bardzo mnie ucieszyło to porozmawiałam z moim taksówkowym bossem i nie wtajemniczając go z czym jest problem poinformowałam go, że jakiś dłuższy czas nie będę w stanie jeździć. Zapewnił mnie, że miejsce na mnie będzie czekać, więc w sumie zawsze z braku laku można pojeździć u niego w etatowym wymiarze czasu, a w tak zwanym międzyczasie szukać normalnej pracy. O ile faktycznie miejsce dla mnie będzie...
Nie czuję się dzisiaj dobrze psychicznie, nie mogę jeść, nie mam siły, apatia wyjebała w kosmos dlatego też zadzwoniłam do przyjaciela z prośbą o pomoc, bo myślę, że nie jest wskazane bym była dzisiaj sama. Tak naprawdę nawet nie wiem co się takiego stało, że taki spadek formy zaliczyłam. Wydaje mi się, że jest to kumulacja za szybkiego tempa życia w ostatnim czasie i tego, że no trochę te moje wszystkie demony nie zostały ogarnięte, a jedynie zamknięte w szafie, z której jak widać postanowiły się wydostać.
Teraz, gdy to piszę w okolicach godziny 19 postanowiłam odciąć głowę od negatywnych bodźców. Chcę się trochę wyciszyć. Wyłączyłam wszelakie powiadomienia informacyjne, zrobiłam sobie wielki kubek herbaty i odpaliłam Breaking Bad. Nie wiem, czy kiedyś już o tym wspominałam, że stosunkowo krótko mam Netflixa to też nadrabiam seriale, o których świat już zapomniał. I przyznam szczerze, że Breaking Bad już raz obejrzałam i to był chyba w ogóle pierwszy serial skatowany od czasu zakupu abonamentu i dzięki niemu stwierdziłam, że seriale mogą być zajebiste. Do tej pory samo słowo serial kojarzyło mi się z jakimś M jak Maślanka i tego typu bzdurami, a tu proszę. A do tego Aaron Paul jest tak pięknym badassem, że aj. Dla niego mogłabym zmienić alkohol na narkotyki. Na jednym monitorze klikam w Plemiona, na drugim serial, parująca herbata przed ryjem, pies chrapiący pod nogami, przyjaciel obok zajmujący się sam sobą. Potrzebuję się wyciszyć i złapać spokój i chyba zadbałam o wszystko, aby to osiągnąć.
Coś, co mnie niezwykle cieszy to to, że mogę tu dziś być. Bo tak jak wspominałam już kiedyś dla mnie to jest moje trzeźwe miejsce i jak zapiję to się tu nie pojawię. A jestem. I jest to mój mały sukces, który wymagał ode mnie nadludzkiego wysiłku, bo gdy przychodzi taki stan, że z emocjonalnego bólu nawet nieznanej przyczyny bolą nawet włosy i paznokcie to sięgnięcie po butelkę dla alkoholika jest naturalnym rozwiązaniem. Tym razem wygrałam. Nie wiem czy utrzymam abstynencję do czasu rozpoczęcia terapii, staram się o tym nie myśleć, przekierowałam swoje myślenie na tu i teraz, a co będzie dalej będę myśleć później.
Mam nadzieję, że podjęłam dzisiaj dobrą decyzję.
Powiem tylko, że mój tatar na nodze, który sobie wczoraj zafundowałam ma się całkiem nieźle i tylko trochę piszczę przy przemywaniu [przepsikiwaniu? Mam środek w sprayu jeszcze po listopadowym zabiegu na łopatce] go, ale cóż.
Skończyłam również czytać książkę Jakuba Małeckiego DŻOZEF. Nie jestem pewna czy umiem opowiedzieć o książce lub filmie tak, aby nie zabić fabuły osobie potencjalnie chętnej do jej przeczytania, ale myślę, że na dniach postaram się w którymś dzienniku kilka słów o niej napisać, bo książka jest naprawdę wspaniała i przyznam z lekkim szokiem, że dała mi dużo do myślenia. Miałam do niej bardzo lekkie podejście, bo jest bardzo swobodnym językiem napisana, miejscami zabawna, ale jednak kilka trybików w głowie mi poruszyła. To wspaniałe mieć czas, siły i możliwości na intelektualne rozrywki. Myślę, że jutro lub w poniedziałek pojadę ją zwrócić do biblioteki i już nie mogę się doczekać co nowego otrzymam.
Ciężki to był dzień i cieszę się, że się kończy. Naprawdę.
Nie wiem, czy istnieje dla człowieka cięższy rodzaj walki niż ten, który czasami trzeba stoczyć samemu ze sobą.
Mam świadomość jak bardzo chaotyczny jest to wpis, ale mimo wszystko jest, więc po pierwsze jestem trzeźwa, po drugie jestem konsekwentna, a to w obecnej sytuacji znaczy naprawdę bardzo wiele.
Uważajcie na siebie w tych pojebanych czasach, bo mam poczucie, że świat jaki do tej pory znaliśmy dziś rano się skończył i idzie nowe, gorsze.
Cieszę się że zdecydowałaś się na terapię stacjonarną. Tam będziesz miała pomoc i fachową opiekę, zajęcia i czas na siebie oraz na pisanie tutaj.
Nie jestem przekonana do terapii na pół gwizdka, ośrodek daje możliwość separacji od świata (bodźców, towarzystwa, stresu, itd) na jakiś czas i myślę że to Ci pomoże.
Trzymam kciuki 🙂
Congratulations @ataraksja! You have completed the following achievement on the Hive blockchain and have been rewarded with new badge(s):
Your next target is to reach 900 upvotes.
You can view your badges on your board and compare yourself to others in the Ranking
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word
STOPCheck out the last post from @hivebuzz:
Support the HiveBuzz project. Vote for our proposal!