A mi się wydaje, że metoda nauki poprzez AI się nie sprawdza, choć jeśli ktoś ma odpowiednią ilość samozaparcia i motywacji jest w stanie się nauczyć. Obawiam się, że większość jednak raczej wybierze drogę na skróty i będzie przeklepywać, albo nawet będzie tylko wydawać polecenia agentowi.
Gdzieś czytałem, że przejście w firmach programistycznych na AI spowodowało trudności w analizie kodów i wpłynęło negatywnie na morale ludzi, którzy nie czują związku z kodem, który tworzą a przez to jakość ich pracy jest mniejsza.
You are viewing a single comment's thread from:
tak, masz rację. nauka przez AI to nie jest coś co bym komuś polecił, jak ktoś zaczyna programować.
Ale w moim wypadku nie jest to pierwszy język którego się uczę. Ogólnie włączyłem sobie jakiś kurs z podstawami pythona, coś koło godziny trwał i ok, czegoś się dowiedziałem. Ale część rzeczy, od razu wyleciała mi z głowy. Jednak aby coś zapamiętać/nauczyć się, potrzebuję przetrenować, powtórzyć jakąś czynność i to kilka razy. Dlatego wolę jednak uczyć się w taki sposób, że robię jakiś projekt. Nie powtarzam ćwiczenia z jakiegoś kursu, bo efekt będzie taki sam jak przeklejanie z AI. Tak samo prawdopodobnie jak z nauką czegokolwiek innego, jak nie powtarzasz - nie używasz - czegoś w praktyce, zapominasz. I cała nauka idzie na marne.
Ok, pierwsze dwa dni to faktycznie, było pisanie poleceń do czatbota. Nawet nie rozumiałem co wklejam. Ale już trzeciego dnia okazało się to mało efektywne. Bo pisanie polecenia, przesuń przycisk o 5 pikseli i przeklejenie tego w kod, zajmuje więcej czasu, niż zrobienie tego samemu. Zresztą nie używam agenta, tylko czatbota, więc on nie widzi efektu.
Mogę Ci potwierdzić w 100% - to prawda. Często kod jest tak z dupy, że nie nadaje się w ogóle do analizy. Kilkanaście miesięcy firma w której pracowałem używa Copilota - agenta. I faktycznie, ten kod wyprodukowany przez agenta, jest jakiś inny, ciężko powiedzieć - z czego on wynika, jak ktoś do tego doszedł, że tak coś zaimplementował.
Na morale ludzi to chyba najbardziej wpłynęło to, że poczuli się łatwiej zastępowalni. Bo jednak firmy wdrażają AI, nie po to by zrobić fajnie programistom, ale liczą na optymalizację kosztów - czyli na ludzki, że części załogi będzie można się pozbyć.
Trzeba sobie powiedzieć - przynajmniej ja tak do tego podchodzę - nie zawrócę kijem Wisły, nie będę się z koniem kopać. AI to już rzeczywistość, jak nie można z nią wygrać, to trzeba ją oswoić i jakąś ją wykorzystać.