Oj i bardzo dobrze - jeśli tak by było, to z dnia na dzień zacząłbym otrzymywać setki pism dziennie, które potem muszę drukować. A swoją drogą, już mi dyski padają od dużej ilości małych plików (160 tys. plików tekstowych/pdfów w większości poniżej 1 MB). Więc nawet jeśli by nie drukować to koszty chmur i dysków rosną.
Kolega regularnie dostaje nieswoją korespondencję, a koleżanka na zawodową skrzynkę obsługiwaną przez pracowników dostała prywatną decyzję o wymeldowaniu męża.
Obiektywnie osobiście sobie bardzo chwalę cyfryzację naszej administracji. Jak sobie przypomnę wycieczki do KRS w Katowicach (ok 8 lat temu) co miesiac dwa (z takimi właśnie poślizgami) to teraz naprawdę jest o niebo lepiej.
Ale faktem jest że publiczne systemy rządowe są źle zaprojektowane. Co wychodzi na każdym kroku, przy każdorazowym większym obciażeniu.
Aż strach pomyśleć na ilu tonach żelastwa to stoi a i tak się przewraca :-)
Ja też jestem fanem cyfryzacji, ogromny postęp, ale mam wrażenie, że czasami działamy na siłę zmuszając do porzucania papieru. To wymusza wprowadzenie elektronicznych systemów zarządzania (czy to CMR czy CMS) a nie każdy tego potrzebuje i nie każdy chce.
A propos KRS, całkiem niedawny przypadek - Spółka, zmiana zarządu z dniem zatwierdzenia sprawozdania, uchwała ZZW ani Rady Nadzorczej nie wskazywała daty. Ta wynika z przepisu i z statutu/umowy spółki. Pani referendarz pracuje zdalnie, chce akta rejestrowe, akta trafiają na jej biurko, a ona jest w budynku sądu raz czy dwa razy w miesiącu. I tak sobie spółka pisze prośby i monity a banki wypowiadają umowy o rachunki bankowe. Smaczku dodaje też fakt, że spółka składając dokumenty do KRS musi dosłać oryginały pocztą a profesjonalny pełnomocnik nie.