
Najpierw w moje ręce trafiła „Transakcja” – najnowsza powieść Piotra Gajdzińskiego. Lektura bardzo mi się spodobała, ale zawierała tyle odwołań do przeszłości głównego bohatera, redaktora Rafała Terleckiego, że postanowiłem odłożyć ją na później i zacząć serię od samego początku.
Pierwszym tomem cyklu jest „Sierociniec janczarów”. To beletrystyczny debiut autora, który wcześniej dał się poznać jako świetny biograf (pisał m.in. o Wojciechu Jaruzelskim, Władysławie Gomułce czy Józefie Piłsudskim). Z wykształcenia historyk, w latach 90. dziennikarz i rzecznik dużego banku – Gajdziński wykorzystał cały ten bagaż doświadczeń, by stworzyć gęstą atmosferę, w której prowincjonalne układy mieszają się z cieniami przeszłości.
Fabuła: Powrót do gniazda os
Znany z telewizji redaktor śledczy Rafał Terlecki wraca do rodzinnego Wolsztyna na zjazd absolwentów liceum. Na miejscu dawny kolega, biznesmen Paweł Zdanowski, prosi go o pomoc w wyjaśnieniu morderstwa Jolanty Guzikiewicz. Choć sprawca (Grzegorz Trąbski) przyznał się do winy i został skazany, sprawa budzi ogromne wątpliwości.
Zbrodnia łudząco przypomina serię rytualnych morderstw sprzed II wojny światowej, kiedy to kobiety w wolsztyńskim parku były okaleczane w bestialski sposób. Zdanowski jest przekonany, że za oficjalną wersją kryje się lokalny układ, a Trąbski to tylko kozioł ofiarny. Terlecki, licząc na mocny materiał telewizyjny, zaczyna drążyć temat.
Mroczne retrospekcje: Od endecji po SB
Gajdziński prowadzi narrację dwutorowo, sięgając głęboko w historię:
- Początek XX wieku: Poznajemy wikarego, księdza Franciszka Janickiego. To polski patriota i endek, który pod płaszczykiem ideologii manipuluje parobkami, by dokonywać rytualnych mordów na kobietach. Autor pokazuje, że zbrodnia nie zawsze zostaje rozliczona na czas – Janicki sprawiedliwości doczekał dopiero w hitlerowskim obozie. Terlecki odkrywa jego dziennik ukryty w zapomnianej parafialnej piwnicy.
- Mroki PRL i „Operacja Żelazo”: Drugi wątek dotyczy Zdzisława Skibniewskiego, miejscowego bogacza. Terlecki odkrywa jego powiązania z SB i udział w niesławnej aferze „Żelazo”. Okazuje się, że fortunę zbudował nie tylko na przemycie złota, ale i na handlu ludźmi – porwaniach młodych kobiet wysyłanych do domów publicznych na Zachodzie.
Operacja „Żelazo” to jedna z najbardziej kompromitujących tajemnic PRL. Służby MSW, współpracując z zawodowymi przestępcami, organizowały na Zachodzie napady i przemyt dóbr, które zasilały zarówno „akcje specjalne” państwa, jak i prywatne kieszenie oficerów.
Prywatne śledztwo Terleckiego sprawia, że „dawne demony” zaczynają czuć się zagrożone. Groźby pod adresem redaktora i jego bliskich stają się dla niego najlepszym dowodem na to, że jest bliski odkrycia prawdy.
Podsumowanie
Jako debiutant w gatunku, Gajdziński chciał prawdopodobnie „napakować” powieść jak największą liczbą historycznych ciekawostek i brudnych tajemnic służb. Momentami wywoływało to u mnie lekki przesyt – faktów starczyłoby na kilka osobnych książek.
Jest to jednak jedyny mankament. Poza tym otrzymujemy świetnie poprowadzoną narrację, szybkie tempo i doskonały balans między retrospekcjami a współczesnością. To mocne otwarcie serii, które udowadnia, że historia potrafi być najbardziej przerażającym scenarzystą.
Moja ocena: 7/10 – solidny polska powieść sensacyjna z potężnym tłem historycznym.

W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.