Ostatnio czytałem #231 - "Fabryki szpiegów" - Piotr Gajdziński

in Polish HIVE6 days ago

1.png


Wolsztyński łącznik, czyli fabryka ludzi bez twarzy.

„Fabryka szpiegów” to trzecie spotkanie z Rafałem Terleckim, dziennikarzem śledczym, który ma niesamowity dar do pakowania się w kłopoty. Piotr Gajdziński po raz kolejny zabiera nas do wielkopolskiego Wolsztyna i okolic. To seria, która po mistrzowsku żeni historię z teraźniejszością – trend ostatnio u nas modny, ale niewielu autorów robi to z taką klasą i wyczuciem jak Gajdziński.

Wybór Wolsztyna na miejsce akcji to strzał w dziesiątkę. Przed II wojną światową miasto leżało na polsko-niemieckim pograniczu, tworząc kulturowy tygiel. Dla szpiegów i ludzi chcących ukryć swoją prawdziwą tożsamość takie środowisko to naturalny biotop.

Szkoła „nielegałów”, czyli jak wyhodować agenta

To właśnie ta wielokulturowość urzekła w 1945 roku asa sowieckiego wywiadu, generała Jegora Jaszunina. To on wybrał okolice Wolsztyna na siedzibę Jednostki 22346 – tajnej szkoły „nielegałów”. Plan był diabolicznie prosty: agenci, wyposażeni w perfekcyjnie podrobione życiorysy i znajomość lokalnych realiów, mieli wmieszać się w tłum wysiedlanych Niemców i ruszyć na Zachód.

Później poprzeczka poszła jeszcze wyżej. Szkoła Jaszunina zaczęła „pozyskiwać” sieroty z całego bloku wschodniego, by od kołyski tresować je na idealnych agentów. Takich, którzy z czasem zrobią kariery w genewskich korporacjach czy na salonach władzy, budząc powszechne zaufanie.

Jednym z „absolwentów” tej kuźni kadr jest Bolesław Świeżyński – rekin biznesu z branży biotechnologicznej. Na co dzień rezyduje w Genewie, ale pod Wolsztynem ma posiadłość z nowoczesnym laboratorium, której pilnuje jego dawny kolega z ławki, Marek Hoc. Tajemnic tu co niemiara, a ich mury są wyższe niż ogrodzenie rezydencji.

Terlecki trafia na trop szkoły dzięki cynkowi od starego wygi z PRL-owskiego wywiadu. Poszlaki są porażające: jeden z wychowanków Jaszunina w latach 90. trząsł Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, a dziś jest grubą rybą na politycznej scenie. Dziennikarz czuje, że to temat na reportaż życia, i znów melduje się w Wolsztynie.

Moje wrażenia: mniej alkoholu, więcej akcji

Muszę to odnotować z ulgą: w poprzednich tomach główny bohater tankował taką ilość whisky, że momentami obawiałem się o jego (i moją) wątrobę. Gajdziński chyba wziął sobie do serca uwagi czytelników, bo w „Fabryce szpiegów” Rafał pije zdecydowanie mniej, co tylko wychodzi książce na zdrowie.

To świetnie skrojony thriller. Gajdziński umiejętnie przeplata dwie osie czasowe – Wolsztyn z 1945 roku i ten współczesny. To nie tylko zabieg narracyjny, to wręcz teza: przeszłość nigdy nie umiera, ona się tylko kitra w cieniu. Jednostka 22346 jest w tej powieści tak samo realna jak luksusowe auto Świeżyńskiego na autostradzie pod Słupcą. Jeden świat płynnie wynika z drugiego.

Wielkim atutem autora jest brak moralizowania. On po prostu pokazuje mechanizm. Postać Jegora Jaszunina, autentycznego asa wywiadu, świetnie osadza fikcję w twardej rzeczywistości historycznej, dodając fabule wiarygodności. Jedyny minus? Gajdziński buduje napięcie powoli, niemal metodycznie. Pierwsze kilkadziesiąt stron może się nieco dłużyć, ale jak już machina ruszy, to nie ma zmiłuj – nie odłożycie książki przed finałem.

Podsumowanie: historia, która wciąż na nas patrzy

„Historię tworzą nie jej uczestnicy, ale ci, którzy ją piszą” – ten motyw przewodni Siembiedy pasuje też do prozy Gajdzińskiego. Autor, znany ze swojej reporterskiej skrupulatności, przypomina nam, że „fabryka szpiegów” działała naprawdę. Mury mogą być w ruinie, ale absolwenci – oraz ich dzieci i wnuki – wciąż mijają nas na ulicy. I to jest w tym wszystkim najbardziej przerażające.

Gorąco polecam całą serię. Wolsztyn w wydaniu Gajdzińskiego to jedno z najciekawszych i najbardziej mrocznych miejsc na mapie polskiego kryminału.

Ocena: 8/10 ⭐

2.png


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Sort:  

Manually curated by the @qurator Team. Keep up the good work!

Like what we do? Consider voting for us as a Hive witness.


Curated by ewkaw