
Źródło: Pixabay
W sumie nie wiem od czego zacząć..
Poznałam kogoś i jest to trochę szokujące, że w tej jebanej zgniliźnie jaka aktualnie panuje w moim życiu poznałam kogoś kto jest po prostu normalny. A ja jestem jakaś taka szczęśliwsza? Nie wiem o co chodzi. Demony w mojej głowie, duszy i sercu szaleją, ale on jakoś potrafi mnie spacyfikować, a skoro potrafi to zrobić przez messengera to myślę, że przyszły weekend, który zamierzamy razem spędzić z dala od mojego zjebanego miasta może być dla mnie dobry. Gorzej nie będzie już na pewno. Fuckfriend usłyszał, że ma wypierdalać, zły ze mnie człowiek.
A tak ogólnie to się rozpadam. Po prostu. Albo już się rozpadłam i nie mam koncepcji na pozbieranie? Nie wiem na jakim etapie jestem. Dużo dzisiaj pracowałam zdalnie, bo w pracy był gość, który kompletnie sobie nie radził, ale to nic. Leżałam w łóżku, trochę łaziłam z psem i po prostu się snułam po mieszkaniu bez sensu. Bardzo trudno zachować mi trzeźwość i nie wiem czy ją zachowam. Robię wszystko, żeby tak się stało, ale każda mijająca godzina zbliża mnie do pogrzebu i tego nie umiem już unieść.
Powiedzieć, że jestem wykończona to nic nie powiedzieć. Po prostu. Pomóż mi Boże zachować trzeźwość, bo stracę wszystko co mam jak znowu pójdę w cug.
Super, że kogoś sobie poznałaś. Wiem po związku ze swoją, jak wiele potrafi to zmienić w życiu. Życzę udanej randki. Zasłużyłaś na to.
Dziękuję Ci za mega ciepłe i miłe słowa, dużo to dla mnie znaczy.
Życzę powodzenia i nie spinaj się. Nie pamiętam, czy masz problem z wyluzowaniem się, ale nie ma co się spinać. Bez tego interakcje wchodzą lepiej :).