Oppenheimer

in #polish11 days ago

image.png

Źródło: Filmweb


Witam serdecznie.

Przebrnęłam chyba przez najdłuższy film jaki oglądałam w ostatnim czasie choć słowo przebrnęłam jest tu kompletnie niewłaściwe, bo film mi się bardzo podobał. I znów przypominam, że nie znam się kompletnie na kinie czy serialach, czasem po prostu coś obejrzę, a z racji tego, że jest wolność słowa to korzystając z niej skrobię kilka słów z okazji ukończenia jakiegoś dzieła.

Długo się zastanawiałam co mi w tym filmie nie pasuje, bo przecież jak wiemy uwielbiam narzekać i szczerze mówiąc film mi się tak bardzo podobał, że miałam problem jedynie z jego długością. Przy moim aktualnym skupieniu obejrzenie tego filmu na jeden raz okazało się niemożliwe, bo po jakimś czasie rozpraszałam się już totalnie wszystkim. I nie, nie mam tu na myśli tego, że uważam, że film został sztucznie przedłużony. Nie mam kompletnie takiego przekonania. Historia wciągnęła mnie bardzo, ale to po prostu mój aktualny problem ze skupieniem sprawił, że musiałam obejrzeć film na raty.

Nie umiem oceniać gry aktorskiej, bo się po prostu na tym nie znam, ale to chyba jeden z nielicznych filmów, gdzie zaryzykowałabym pogląd, że aktorzy naprawdę dali radę. To była trzecia produkcja z Murphym, którą obejrzałam, bo widziałam jeszcze Peaky Blinders [lubię] i Steve [jeszcze nie skończyłam] i w mojej ocenie ten gość jest niesamowity. Nie wiem co on ma w sobie, ale to co gość wyczynia swoją twarzą to jakieś mistrzostwo świata. No i też grała moja pierwsza ekranowa miłość czyli Josh Hartnett. Jak obejrzałam pierwszy raz Pearl Harbor to się w gościu zakochałam na amen, walić Afflecka. Miło było go zobaczyć po tylu latach no i cóż.. przystojny pan.

Podobała mi się sama historia, ponieważ swego czasu ta tematyka bardzo mnie interesowała. Choć nie wiem czy "interesowała" jest tu odpowiednim słowem, bo raczej przerażała. Jakoś w okolicach gimnazjum zaczęłam sobie uświadamiać ile zła może być w człowieku i no, mam ciary. Fajnie było obejrzeć produkcję na ten temat. Poczułam jakąś taką ciekawość jak za dzieciaka, żeby zdobyć chociaż trochę więcej wiedzy w danym temacie.

I na końcu ostateczny argument dlaczego film jest sztosem. Ja jestem w życiu mocno zero - jedynkowa, mój świat jest czarno - biały, a film pokazuje, że nie wszystko jest tak jednoznaczne jak się wydaje. Wiele zależy od punktu widzenia, interesów, układów i układzików i Bóg wie czego jeszcze. I mam w sobie taką refleksję, że może warto czasem nie być tak stanowczym jak ja, bo jednak ten świat trochę odcieni szarości ma. A ja wolę sobie tupać nogami i żyć w swoim dziwnym świecie. Bardzo cenna lekcja, że nie wszystko jest takim na jakie wygląda na pierwszy rzut oka.

No ja generalnie jestem tym filmem oczarowana i cieszę się, że z przypadku go obejrzałam. Serio. Duży wachlarz emocji się we mnie pojawił, dużo refleksji, więc wydaje mi się, że ten film ma wszystko, aby być dobrym filmem. Niewykluczone, że jeszcze do niego wrócę, bo naprawdę sztos.

Kiss, kiss.

Sort:  

Manually curated by the @qurator Team. Keep up the good work!

Like what we do? Consider voting for us as a Hive witness.


Curated by ewkaw