Czytaj z Marcinem XIX - „Nazwiska polskie”, Jan Stanisław Bystroń

in #polish7 months ago

01.jpg

Za jeden ze swoich prezentów urodzinowych zabierałem się dość długo, ale ostatecznie zdążyłem jeszcze w tym samym roku kalendarzowym. Więc chyba się liczy? Tym razem przedstawiam Wam książkę popularno-naukową poświęconą polskim nazwiskom.

Marzących o ścisłej nauce i chcących poznać etymologię swojego nazwiska raczej odeślę do bardziej szczegółowych opracowań Kazimierza Rymuta, zwłaszcza dwutomowych „Nazwisk Polaków”. W tej książce znajdziemy bardziej ogólny zarys historycznego procesu kształtowania się nazwisk polskich oraz ich typologię. A także jeszcze parę interesujących aspektów. No to co, w drogę?

W pierwszych kilku rozdziałach omówione zostały różne kategorie nazwisk polskich, w tym nazwiska pospolite, tożsame z rzeczownikami i przymiotnikami lub pochodzące od wszelakich przezwisk, nazwiska odimienne, odmiejscowe oraz wtórne.
02.jpg
Autor przedstawia nam zwięźle mechanizmy ich tworzenia oraz wskazuje na historię ich powstawania i rozwoju. Przekonujemy się, w jaki sposób pospolite przezwisko związane z jedną konkretną osobą mogło się przekształcić w nazwisko całego jej rodu, jak nazwiskiem mogły stać się odojcowskie patronimika, czy wreszcie – do czego doprowadziło masowe i sztuczne nadawanie nazwisk Żydom przez władze zaborców w XIX wieku. Szczególną uwagę autor poświęca również nazwiskom szlacheckim, oraz powoli zanikającym w obecnej Polsce nazwiskom żon i dzieci (pochodzącym, odpowiednio, od męża i ojca). Osobno zostały przedstawione zmiany zachodzące w przestrzeni nazewniczej i ewolucja nazwisk polskich – od stosunkowo niewielkich zmian, takich jak proste zmiany sufiksów, przez zmiany wymuszone realiami wojennej konspiracji, aż na likwidacji nazwisk pejoratywnych kończąc. Zwłaszcza ten ostatni proces uszczuplił liczbę polskich nazwisk – któż jednak chciałby się nazywać Trzęsidupka, Pierdzioszek, Szczoch, Burdel, Oszust czy Głąb? A takie nazwiska/przezwiska jeszcze w XVI czy XVII wieku były, zwłaszcza wśród chłopstwa, całkiem powszechne.

W drugiej części książki rzecz staje się prawdziwie międzynarodowa. Poznajemy historię i losy nazwisk obcego pochodzenia, które zadomowiły się w polszczyźnie – zarówno tych najbliższych nam, sąsiednich – ruskich, litewskich, niemieckich, przez bardziej egzotyczne francuskie i włoskie, angielskie czy holenderskie, aż do rzadkich i orientalnych – greckich, tatarskich czy ormiańskich. Oczywiście symetrycznie wspominane są także przypadki adaptacji nazwisk polskich w tych krajach – jak to np. Budrycki stał się w Niemczech Buderitzem, Morawiecki we Francji zasłynął jako Moreau, nie mówiąc już o zniekształceniach, jakich polskie nazwiska mogły doznać w Stanach – niełatwo byłoby się domyślić, że Cezkerozken, Straske, Bartise Monskke czy Mc Kurnsky to swojscy Czachrowski, Ostrowski, Bartoszewicz i Makowski.

03.jpg

Jako osobna kategoria zostały też omówione nazwiska polskich Żydów (wraz z neofitami), Ormian i Tatarów.

Całość została uzupełniona o aneksy, zawierające: wykaz nazwisk pochodzących od rozmaitych imion chrzestnych; zabawne (według autora) zestawienia nazwisk; wreszcie kompletny indeks nazwisk pojawiających się w książce.

05.jpg



Czytając książkę warto też pamiętać, że – choć wydana w 1993 roku – jest ona tylko przedrukiem, zaś pierwotnie tekst ukazał się w roku 1936. Świadectwa tego uważny czytelnik znajdzie choćby w komentarzach dotyczących problemów z mniejszością ukraińską, czy też w regularnym posługiwaniu się wyrazem „żargon” na określenie tego, co dziś znamy pod nazwą języka jidysz.

Podsumowując – jest to całkiem solidne opracowanie, które może nie będzie dla każdego pomocne w wyjaśnieniu tajemnic własnego nazwiska, ale za to pomoże zrozumieć mechanizmy ich tworzenia i ukaże bardzo interesujący wycinek polskiej historii i kultury. Mnie osobiście szczególnie przypadły do gustu fragmenty polsko-zagraniczne i zagraniczno-polskie, a także fragment opowiadania z pogranicza białoruskiego, pisany w języku mieszkańców okolic Witebska polską ortografią.

04.jpg



Na pewno polecam każdemu, kto jest choć trochę zainteresowany polskimi nazwiskami i tym, co jest z nimi związane. Czyta się dobrze i na pewno czas poświęcony na lekturę nie będzie czasem zmarnowanym.

06.jpg