Expedition: Hrvatska Avantura 3

in #polish3 months ago


Did we write that Rijeka deserves a separate post? Oops... Riejka is just a hole that was supposed to bring us closer to really nice places. But a few words need to be devoted to her. First of all, it is a port city, and at the same time a large city on the slope of a large hill/low mountain (to choose from). This means that it's flat as long as you stick to dirty water and strange people who have great deals for you to make. Everywhere else it is upwards, and the blocks of large slabs towering over the whole allow us to develop ideas about an alternative history of Europe 😛 Here, the development looks a bit different and although the city is sad at first glance, the sea (from a distance) and the mountains (from a distance) they give it a fairy-tale character, and you can also find various gems locally.
Our adventures started in the center of Rijeka, because that's where our accommodation was located, right next to the port. It required some combinations with parking cars (and bicycles!), but in the end there were no losses. We only walked through Rijeka in the lower part, because everywhere else would be a walk for lovers of stairs.
Sleep and.....

Czy my napisaliśmy, że Rijece należy się osobny post? Ups.. Riejka to tylko nora, która przybliżyć nas miała do naprawdę ładnych miejsc. Ale kilka słów poświęcić jej trzeba. Przede wszystkim jest to miasto portowe, a jednocześnie spore miasto na zboczu sporego wzgórza/niskiej góry (do wyboru). To oznacza, że jest płasko dopóki trzymasz się syfiastej wody i dziwnych ludzi mających dla ciebie wybitne interesy do ubicia. Wszędzie indziej jest do góry, a bloki z wielkiej płyty górujące nad całością pozwalają na rozwijanie wyobrażeń o alternatywnej historii Europy 😛 Tutaj rozwój wygląda trochę inaczej i choć miasto jest smutne w pierwszym odczuciu, to jednak morze (z daleka) i góry (z daleka) dodają mu bajkowego charakteru, a i lokalnie można spotkać różne perełki.
Nasze przygody zaczęły się od centrum Rijeki, bo to właściwe tutaj, przy samym porcie zlokalizowany był nasz nocleg. Wymagało to pewnych kombinacji z parkowaniem samochodów (i rowerów!), ale ostatecznie obyło się bez strat. Rijekę tylko przeszliśmy w dolnej części, bo wszędzie dalej byłby to spacer dla miłośników schodów.
Spanko i.....













so came day 6: KRK Island
What it has in common with Krakow is that it is old. That is, the island is always old, but the island's buildings - specifically the city of KRK, are completely old. Therefore worth a visit. First things first.
You can get to the island only by one bridge (PS is the longest concrete arch span in the world - it is almost 400 m long!). This requires the use of a car. But just after the bridge there is a place to crash and change to the appropriate means of transport. It starts with views of the mainland, then through the charming town of Omišalj. But this is only an introduction - from there to the most important point on the island you need to get through a road resembling a Polish provincial road. But there is a convenient bicycle path planned along it. And the route itself is not easy at all, so it definitely won't be boring. And then the city gate - it's hard to say now whether bicycles were banned there, but in the season it would definitely be an extreme sport. The city of KRK is the old town - narrow streets between old tenement houses. Passages through buildings or other tunnels, churches and... ice cream parlors - but someone predicted that we would be there before the summer. not that they are more important than towers or walls from Roman times, but they have to be appreciated 😛
We move on. It's up... it was like that before, but not like this 😛 We arrive - Vrbnik. This town offers the narrowest road in Croatia/Europe/World... it doesn't matter - a 400mm handlebar will not fit. We invite bicycle couriers! A photo together and the ride continues. Beach! Cool. Kurefski driveway - less great. But we're going. And so the destination has been reached. At least for today. Gloomy Riejka welcomes us like liquidators from ground zero. What's next?
Next, another re-basing. This time, following the trail of former smugglers to the shore to the old Croatian. Oh okay... we made that up. That is, a trail, because the old Croatian was real. Mr. Julian introduced us to the history of his family and his own production of suspiciously named alcohols, but we managed to fend off this attack. With more or less success.
So inspired, we headed to the shore. I mean down. And then back - that is, up. Damn 1.5 km here means 50m of ascent. Definitely not for our shape. Fortunately, we presented much better preparation at the barbecue.

tak nastał dzień 6: Wyspa KRK
Z Krakowem ma tyle wspólnego, że jest stara. Tzn wyspa zawsze jest stara, ale zabudowa wyspy - konkretnie miasto KRK, to totalny staroć. Dlatego warty odwiedzenia. Ale po kolei.
Na wyspę dostać się można tylko jednym mostem (PS to najdłuższe na świecie betonowe przęsło łukowe - ma prawie 400m!). Wymaga to użycia samochodu. Ale zaraz za mostem jest gdzie się rozwalić i przesiąść na właściwy środek transportu. Zaczyna się od widoków na stały ląd, dalej przez urokliwą miejscowość Omišalj. Ale to tylko wstęp - stamtąd do najważniejszego punktu na wyspie trzeba przedostać się drogą przypominającą polską wojewódzką. Ale wzdłuż niej zaplanowana jest wygodna droga rowerowa. A sama trasa wcale nie jest prosta, więc zdecydowanie bez nudów. A następnie brama miejska - trudno teraz już powiedzieć czy był tam zakaz wjazdu rowerem, ale w sezonie na pewno byłby to sport ekstremalny. Miasto KRK to starówka starówki - wąskie ulice między starymi kamienicami. Przejścia prze budynki czy inne tunele, kościoły i.. lodziarnie - ktoś jednak przewidział że będziemy przed latem. nie żeby były ważniejsze niż baszty czy mury z czasów rzymskich, ale trzeba docenić 😛
Ruszamy w dalszą drogę. Jest do góry... wcześniej też było, ale nie tak 😛 Docieramy - Vrbnik. Miejscowość ta oferuje najwężsżą drogę w Chowracji/Europie/Świecie... nie ważne - kierownica 400mm nie przejdzie. Zapraszamy kurierów rowerowych! Wspólna fotka i jazda dalej. Plaża! Super. Kurefski podjazd - mniej super. Ale jedziemy. I tak cel dojechany. Przynajmniej na dziś. Ponura Riejka wita nas jak likwidatorów ze strefy zero. Co dalej?
Dalej kolejne przebazowanie. Tym razem szlakiem dawnych przemytników na brzeg do starego Chorwata. Ej dobra.. zmyśliliśmy to. Tzn szlak, bo stary Chorwat był prawdziwy. Pan Julian zapoznawał nas z historią swojego rodu i własną produkcją podejrzanie nazwanych alkoholi, ale udało nam się odeprzeć ten atak. Z mniejszym lub większym sukcesem.
Tak zainspirowani ruszyliśmy na brzeg. Znaczy w dół. A pote z powrotem - czyli w górę. Cholerne 1,5 km tutaj oznacza od razu 50m podejścia. Zdecydowanie nie na naszą formę. Na szczęście dużo lepsze przygotowanie zaprezentowaliśmy na grillu.










Day 8: Fork
The plan for this day was twofold. some of us wanted to visit one of the biggest attractions of this region, i.e. the Plitvice Lakes, others still planned to bike. The lakes are great, although we could see a foretaste of the queues that are available during the season, and at the same time, the off-season difficulties in visiting them. And that was the struggle of most of the group. at the same time, a small group of daredevils set off for the island of Rab. You could get to the island by ferry and it was quite close to our apartment at Julian's mentioned earlier. Rab Island is a perfect adventure for gravel fans. Even though our route connected asphalt with the route on the exact day of the organized MTB race, it will remain in our memory for a long time. However, it didn't get any easier. The final climb remains. Only two warriors went on this trial. Was it bad - yes. Was it worth it - I guess so 😛
Going down the mountain... getting to the main road... chasing the ferry...
All this will remain in memory.
The ferry is calming. We are sailing towards the mainland, normality, return... Well. Together with the team speechless after the Plitvice lakes, we gather towards the spring, i.e. the town where Karlovacko beer comes from, overnight there and return to Polen.
Will this dream ever happen again?
Special thanks to Paweł, the originator and source of enthusiasm for this route, and to Leszek for elder scrolls.
Dzień 8: Rozwidlenie
Plan na ten dzień był dwojaki. niektórym z nas zależało na jednej z największych atrakcji tego regionu, tj Jeziorach Plitwickich, inni w planie dalej mieli rower. Jeziora super, choć poznać mogliśmy przedsmak kolejek jakie są w sezonie, a jednocześnie pozasezonowe utrudnienia ich zwiedzaniu. I to było zmaganie większości grupy. jednocześnie mała grupa śmiałków wyruszyła na wyspę Rab. Na wyspę można się było dostać promem i był to prom całkiem blisko do naszego mieszkanka u wspomnianego wcześnie Juliana. Wyspa Rab to idealna przygoda dla fanów gravelingu. Choć nasza trasa łączyła asfalty z trasą dokładnie w tym dniu organizowanego wyścigu MTB, to jednak na długo zostanie w pamięci. Dalej jednak nie było łatwiej. Pozostał Final podjazd. Na tę próbę wyruszyło tylko dwóch wojowników. Czy było źle - owszem. Czy było warto - no chyba tak 😛
Zjazd z góry... dojazd do głównej drogi... gonitwa na prom...
To wszystko pozostanie w pamięci.
Prom uspokaja. Płyniemy w kierunku stałego lądu, normalności, powrotu... No cóż. Razem z ekipą oniemiałą po plitwickich jeziorach zbieramy się w kierunku źródełka, tj miasta skąd pochodzi piwo Karlovacko, tam nocleg i powrót nacht Polen.
Czy ten sen się jeszcze kiedyś powtórzy?
Specjalne podziękowanie dla pomysłodawcy i zasobnika zapału do tej trasy Paweł, oraz dla Leszek za elder scrolls.















😍 Bajka!

Hello grupa-rowerowa!

It's nice to let you know that your article will take 4th place.
Your post is among 15 Best articles voted 7 days ago by the @hive-lu | King Lucoin Curator by peter.goki

You receive 🎖 0.8 unique LUBEST tokens as a reward. You can support Lu world and your curator, then he and you will receive 10x more of the winning token. There is a buyout offer waiting for him on the stock exchange. All you need to do is reblog Daily Report 235 with your winnings.


Invest in the Lu token (Lucoin) and get paid. With 50 Lu in your wallet, you also become the curator of the @hive-lu which follows your upvote.
Buy Lu on the Hive-Engine exchange | World of Lu created by szejq

If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP or to resume write a word START