Pędźą konie, na szczęście nie po betonie. 🐴🐴

Antek i Franek to dwa konie, które poznałam na kuligu w Wiśle.
Konie lubią dobierać się w pary ze względu na wiek, stan zdrowia i maść.


Kuligi dawniej miały ogromne znaczenie. Ludzie potrzymywali wiezi sąsiedzkie, zdarzało się również kojarzenie małżeństw.
Kulig to fajna zabawa zimowa.

Wieczorem podświetlany jest pochodniami.
Od XVI do XX w. kuligi były bardzo popularną rozrywką Szlachty jako uroczystość patriotyczna. Kulig mógł w czasie karnawału trwać nawet kilka dni. Odbywały się w tym czasie ogniska i tańce.

W czasie zabawy nie wolno było tańczyć tańców zagranicznych tj. tango czy walc. Za złamanie zasad wylatywało się z kuligu.
Ta tradycja przetrwała do dziś, bo najlepiej wszyscy się bawią przy polskim disco polo😉zwolennicy i przeciwnicy tej muzyki. Muzyka góralska robi klimat.
Dawno , dawno temu...kuligi były atrakcją roku. Podczas zakrapianych alkoholem zabaw dochodziło do grabieży spiżarni i nawet gwałtów. Dawne życie poszło w dal tylko koni tylko koni żal- śpiewa Maryla Rodowicz. Koni żal- gdy własciciel o nie nie dba. Nie jest też prawdą, że konie mają bardzo dobre zdrowie. Konie nie zostały sworzone do zaprzęgów, ani do pracy pod siodłem. Konie bardzo dobrze znoszą niskie temperatury. Potrzebują wtedy więcej paszy do jedzenia.

Stosowanie derek jest po to by nie dopuścić do gwałtownego wychłodzenia mięśni.
Ja boję się , że koń może mnie kopnąć. Nie podchodzę. Widziałam młodą matkę , która z niemowlęciem na rękach robiła selfi przy każdym koniu. Ja nigdy nie zabrałabym niemowlaka na kulig! Coraz częściej zdaję sobie sprawę, że jestem już z innej epoki. ( lodowcowej)

Kilkanaście razy byłam już na różnych kuligach i mogę potwierdzić tylko to, że zawsze pije się na nich alkohol. Tradycja została utrzymana. Bimber rozgrzewa na saniach. Ludzie chętnie też śpiewają, co prawda tylko refren lub pierwsza zwrotkę każdy zna.
Pamiętam mój najlepszy kulig za traktorem - sanie i kilknascie sanek ( musiały być sanki spawane takie ze sklepu po 1 kuligu można wyrzucić) Nie był to bezpieczny kulig, teraz myślę jaki człowiek młody był głupi🚜💚❤..💙. Najodważniejsi siadali na ostatnie sanki.
Na kuligu wzdłuż Białej Wisełki - było bezpiecznie ponieważ furmanem był Inżynier.😉 Trafiło mi się siedzieć obok Janusza i Grażynki. Pierwsze pytanie do naszego przewoźnika było ile ma lat. Drugie sugerowane, że chyba nie skończył szkoły skoro ma taką pracę. Trzecie od oburzonej Pani - czy napewno dba o konie i daje im pić wodę.( piły na trasie ze strumyka) Na tym etapie już miałam ochotę zejść z fury( baba z wozu koniom lżej) Janusz zainteresował się też dlaczego wszyscy piją, a ja nie. 🤪Odpowiedziałam żartem, że nikt mi nie nalał. Kolejne rozmowy toczyły się na temat miast z których pochodzimy. Ludzie z Imielina śmiali się z Sosnowca. Delikatnie dałam im znać, że tak samo na Śląsku wszyscy mówią o Imielinie. ( w Imielinie zwijaja asfalt) Janusz i Grażynka jeszcze chcieli coś dodać na temat orientacji par seksualnych ciesząc się, że oni mają " NORMALNE DZIECI." Janusz stwierdził, że jestem matką mojej koleżanki. Jesteśmy rówieśniczkami , więc dodał mi jakieś 20 lat 😁Wybaczam mu to , bo mężczyzna nigdy nie potrafi określić wieku kobiety.
Na szczęście woźnica zjadł swoj posiłek i przejął dowodzenie. Bardzo zabawnie wprowadził wszystkich w miłą atmosferę opowiadając o okolicy i zabawiając ludzi żartami.
Nazwa Białej Wisełki pochodzi od spienionej wody. Pogoda była wymarzona, a rzeka pięknie udekorowana śnieżnymi głazami. Śniegu po kolana. Mój klimat❄



Polecam naszego woźnicę. Wisełka - powiedział, że bardzo lubi swoją pracę i konie.



Kulig na którym byłam to jedna z atrakcji wycieczki.
Wyjazdy oranizuje Adam Morkisz. Byłam już z nim na " Krokusach". Jestem zadowolona z jego usług i organizacji. Na pewno jeszcze skorzystam z niejednego wyjazdu. Wsiadam do autobusu i nie muszę martwić się o paliwo i parking😁

Po kuligu czekał na nas ciepły posiłek , ognisko i miła zabawa.


Taka piękna zima, to aż szkoda nie zrobić anioła. 👀

Okolica piękna. Byłam tam latem , ale zima piękniejsza❄💙






Wisła to moje ulubione miasto w górach. Zawsze można zobaczyć tam coś ciekawego i nowego.
Warto przyjechać na grzańca i na gofry.













Lubię wracać tam gdzie byłam...Dozobaczenia w Wiśle. ❤💙

Szkoda, że nie dało się tego Janusza jakoś na zakręcie delikatnie zrzucić 😁
Ze sto lat temu brałam udział w kuligu na zimowisku, było dokładnie tak, jak opisałaś - traktor, a za nim sznur kilkunastu (co najmniej) sanek. Najpierw posadzili mnie na pierwszych, z których spadłam kilka razy (sanki były zbyt blisko traktora, więc jak się lina napinała to się podnosiły i obracały o 180 stopni pod moim ciężarem). Przesadzono mnie więc na ostatnie, z których również spadałam co chwilę. Traktor jechał wężykiem, a ruch ten oczywiście potęgował się im bliżej było gona. Wyrzucało mnie więc co rusz jak z katapulty - a jechaliśmy po ulicy! To był koszmar 😅 Jak sobie teraz pomyślę, było to ekstremalnie niebezpieczne.
Już w dorosłym życiu byłam kilka razy na takim kuligu jak Twój i było super :)
Beautiful winter, better than in Dubai.
I prefer Winter in Dubai with the sun 🌞💙