Magnetofon w KBK

in #polish8 days ago

Dawno temu kupiłem do KBK taki "kombajn", który miał w sobie wszystko: gramofon, magnetofon, CD-ROM, odtwarzacz pendrive'ów, radio i niebieskiego zęba. Kosztował, z tego co pamiętam, kilkaset złotych (w okolicach 500+) i dość szybko okazało się, że co jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Na początku wiosny kupiliśmy gramofon, bo "kombajn" rysował płyty. Pierwsze spotkanie Music Clubu zgromadziło całkiem sporo słuchaczy. Zacząłem więc myśleć o zakupie magnetofonu. Przede wszystkim dlatego, że jest całkiem sporo nagrań kasetowych, których nie znajdziemy na Spotify i dobrze byłoby je przywrócić do życia. Z czasem doszły inne argumenty. Wszystko przypieczętował zwrot nostalgiczny.

Trochę poszukałem, trochę podpytałem AI i ostatecznie zdecydowałem się na Pioneer CT-S550S. Ma bardzo dobre recenzje. Dziś przyszedł. No i po pierwszych testach mogę powiedzieć, że dobre opinie mają potwierdzenie w rzeczywistości. Jakość tysiąc razy lepsza niż z kombajnu.

Co dalej? Jeszcze nie wiem dokładnie, ale jestem pewien, że pojawienie się tego sprzętu daje ogromne pole do działania. Można robić imprezy tylko z muzyką z kaset. A te są 10x tańsze niż winyle. Można kasety nagrywać. Robić jakieś gry. Nie mam więc wątpliwości, że będzie się działo...

Sort:  

Czy Królestwo przewiduje możliwość indywidualnego odsłuchu, kiedy w szaflandii akurat nic się nie dzieje? Mam parę starych kaset i jestem bardzo ciekawy, jak zabrzmią na takim sprzęcie robionym chyba na technologii NASA.

Bierz kasety i wpadaj kiedyś po robocie :)

Mam nadzieję, że nie jesteś uczulony na reggae :^]