A żeby nie ograniczać się do zwykłego +1 u koleżanki (słuchaj jej, bo prawdę mówi! :P), ja to mam przy każdej pracy. Niby zrozumiałem, ale parę minut później ni wuja. Nawet w UK to czulem, aczkolwiek tam w przeciwieństwie do Polski (przynajmniej z moich doświadczeń - są miejsca, gdzie traktują cię jak człowieka cywilizowanego bez popędzania podczas etapu nauki), miałem dużo czasu. Generalnie nie da się nic na to poradzić poza nauką panowania nad swoimi emocjami... I w naszym przypadku jest to kurewsko trudne z uwagi na doswiadczenia. Musimy nadrobić sami to, co wielu naszych kolegów miało na początku. Może też spróbuj się przebranżowić albo sięgnąć po pomysł, o którym wspominałaś jakiś czas temu. Tj. książkę o alkoholiźmie, jak wyglądają początki uzależnienia, przy czym powinna nam się zapalić czerwona lampa, jak wyglądają myśli osoby uzależnionej.
Pisać umiesz, przyjemnie się to czyta i jako że mam podobne problemy (a niektóre takie same), to widzę że czasem walisz tekstami, które chodziły mi po głowie kilkanaście lat temu przy początkach. W zasadzie wiele myśli, wniosków i haseł, które widzę w Twoich wpisach widzialem na przestrzeni mojego życia. Takie publikacje są wartościowe, bo lekarze / eksperci często nie umieją napisać tego ludzkim językiem. Ty umiesz, a dodatkowo ogarniasz temat (a to czego nie ogarniasz, można zweryfikować u eksperta).
Tak czy siak, dasz rady!
Dziękuję. Chyba nie porwałabym się na napisanie książki. Praca w logistyce to coś, co mnie uszczęśliwia wbrew pozorom, bo ostatnio tylko narzekam. Chyba mam ostatnio za słabą psychę i muszę się trochę wzmocnić, bo słabo to wygląda.
Ja właśnie kończę drugą i daję rady. Pierwsza nie spotkała się z odpowiedzią wydawców, ale wrzuciłem ją na Watpad i teraz robię coś z zupełnie innego bieguna. Piszesz na tyle dobrze, że dałabyś sobie rady, serio. Gorsi twórcy robią kariery :).
A co do narzekania, ciągle jest za zimno, a wiosna dopiero nadejdzie. Sama wiesz, jak to ryje banie.
+1 :)