Budowa nowego społeczeństwa czy po prostu pauperyzacja? - „Fit for 55” oczami prostego człowieka

in #polish3 months ago (edited)

Jeden z ostatnich sierpniowych poranków, budzę się, otwieram oczy, za oknem nijako, słońce skryło się za chmurami i już od kilku dni przestało rozświetlać moje ulubione poranki z kawą w tle. Dzisiaj jednak mam wrażenie, że wraz z odejściem słonecznych dni drastycznie zaczęła obniżać się temperatura powietrza. Ciepła kawa nie pomaga, organizm przyzwyczajony do wysokich temperatur rozpoczął dawać pierwsze bodźce, cieplejsze ubranie, następnie kierunek kaloryfer, wystarczy przekręcić termostat i ciepło powróci. W tejże chwili uświadomiłem sobie, że przecież mamy jeszcze lato, a wentylatora, z którego jeszcze nie dawno korzystałem, nie zdążyłem schować. Temperatura 19 stopni w mieszkaniu nie nastraja optymistycznie, jednak czara goryczy przelała się, gdy w czymś w rodzaju telewizji śniadaniowej usłyszałem informację, że według Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) ocieplenie klimatu o półtora stopnia jest już nieuniknione i emisje dwutlenku węgla należy drastycznie obniżyć, bo grozi nam katastrofa. Czyli nici z mojego załączania ogrzewania, bo pewnikiem ugotuję planetę. O ile w lecie mogę pozwolić sobie na taki luksus i nie emitować szkodliwych substancji do atmosfery, to problematyczne wydaje mi się już to zimową porą. Mimo wszystko bardzo szybko zignorowałem tę sytuację, wyłączyłem telewizor i wziąłem się za przeglądanie serwisów internetowych. Nie było lepiej. Pogoda i klimatyczni wyznawcy chyba się na mnie uwzięli, mimochodem otworzyłem artykuł w którym wyczytałem, że obecne kilkudniowe ochłodzenie jest niczym innym jak prognozą zmieniającego się klimatu. Nie dowiedziałem się tylko w którą stronę ma podążać ta zmiana. Jedno jest jednak pewne, za to wszystko odpowiedzialny jestem ja.

Mogę przeboleć tę beznadziejną aurę i te pseudonaukowe bzdury, ale na jedno nie dam zgody, żeby ktokolwiek obarczał mnie za klimatyczne zmiany. Biorąc jednak pod uwagę, że ten bełkot to najczystsza prawda i to globalna industrializacja jest za to odpowiedzialna, przyjęta obecnie narracja w mediach i ekologicznych środowiskach wyraźnie skierowana jest w innym kierunku - na obwinianie jednostki. Odpowiedzialnością za zmiany obarcza się nas, ta ukuta klimatyczna opowieść ma poruszyć serca i morale pojedynczego człowieka i spowodować, aby poczuł się winny zaistniałej sytuacji. Prawie każde działanie klimatycznych histeryków skierowane jest do konkretnej jednostki. To nie galopujący postęp techniczny, uprzemysłowienie, przyrost demograficzny tylko ty jeden z wielu jesteś za to odpowiedzialny i musisz ponieść karę, a w najlepszym razie musisz się teraz poddać bezwiednie naszym działaniom, które cię wyzwolą. Stworzymy sprawcę, a potem nastąpi resocjalizacja.

Nie godząc się na sprawczość, ktoś jednak już za mnie zdecydował. To człowiek jest winny zaistniałej sytuacji, z której zieloni komuniści go wyzwolą. Na czym będzie polegać to wyzwalanie? Pomoże nam w tym program Komisji Europejskiej „Fit for 55”. Nie tyle wyzwoli nas co diametralnie zmieni i przekształcić w zielone społeczeństwo. To nie będzie tylko zielona rewolucja, to będzie przede wszystkim zmiana sposobu życia Europejczyków. Co do tego nie ma złudzeń. Dotychczasowe sposoby walki z dwutlenkiem węgla są rozczarowujące wobec tego należy wymyślić coś nowego. Najlepiej poszerzyć system handlu emisjami gazów cieplarnianych i wdrożyć do niego budownictwo i transport drogowy. Co to oznacza dla przeciętnego człowieka? Już dziś obserwujemy rosnące ceny prądu, które są wynikiem handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku. Nie inaczej będzie z transportem i budownictwem. Możemy się tylko zastanawiać czy gospodarka wyhamuje? Inaczej czy nasza gospodarka wyhamuje? Europa to mimo wszystko duży kontynent i zróżnicowany pod względem klimatycznym, pomijając różnice w gospodarkach krajów bardziej i mniej rozwiniętych, warto się zastanowić kto najwięcej zyska, a kto straci. W naszej wspólnocie nikt nie zwraca uwagi na położenie geograficzne. Kraje takie jak Polska mające znikomą liczbę słonecznych dni, nie mają szansy konkurować z krajami południa w zakresie pozyskiwania zielonej energii. Polska będzie również na pozycji straconej w okresach zimowych związku ze zwiększonym zużyciem energii. To taki drobny niuans, na który nikt, nigdy nie zwraca uwagi, a hiszpańska sędzia Rosario Silvia de Lapuerte podejmując jednoosobową decyzję zamyka w Polsce kopalnie Turów. Można rzec Polska stoi na pozycji straconej ze względu na położenie geograficzne. Ubóstwo energetyczne, które odziedziczyliśmy po minionym okresie towarzyszy nam niezmiennie, a system handlu emisjami nie pomaga. Elektrociepłownie zamiast inwestować w czyste technologie muszą uzyskane dochody wydawać na pokrycie bieżących wydatków (głównie na uprawnienia do emisji dwutlenku węgla).

Przyjmując więc nadal konkluzję ocieplenia klimatu i dalej w nią brnąc, program „Fit for 55” promowany przez Fransa Timmermansa ma przemodelować społeczeństwo europejskie na nową modłę, cztery tysiące stron przepisów ma wyznaczyć nowe kierunki działania. Tak naprawdę dla przeciętnego człowieka będzie się to wiązało głównie z rosnącymi kosztami. Za rezygnację z samochodów spalinowych i przejście na elektro mobilność zapłaci zapewne obywatel, ale ciekawe jak będzie wyglądał europejski przemysł samochodowy po takim mariażu i wiele innych pomniejszych gałęzi przemysłu, a w szczególności drobnych przedsiębiorstw. Czy polityka klimatyczna Unii pozwoli stworzyć tyle nowych inwestycji związanych z zieloną energią, aby mogły zastąpić w pełni dotychczasowe? Starsi czytelnicy zapewne pamiętają lata dziewięćdziesiąte i polską transformację, dlatego można się zastanowić czy nie szykuje się powtórka z historii, a Balcerowicza nie zastąpi nam twarz holenderskiego polityka. Oczywiście nie pozostaniemy sami, żyjemy przecież w wielkiej rodzinie europejskich narodów. Wprawdzie zamkną nam przedstawiciele tych narodów kopalnie, elektrownie węglowe, nieekologiczne przedsiębiorstwa, jednak w zamian otrzymamy z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji 3,5 mld euro, oczywiście pod warunkiem, że będziemy „grzeczni”. Czy to dużo? Każdy z nas potrafi liczyć, to kropla w morzu potrzeb, a nawet jeśli Unia zwiększyłaby tę kwotę to musi ją w jakiś sposób pozyskać, oznaczałoby to dodatkowe podatki. Warto dodać, że wprowadzenie uprawnień do emisji dla budownictwa i transportu drogowego zwielokrotni w dużej mierze nakłady na zieloną transformację. Pieniędzy będzie brakować, a my będziemy coraz biedniejsi, czyli będziemy mniej konsumować i może o to w tym wszystkim chodzi? Płacąc krocie za zieloną energię ograniczymy swą siłę nabywczą, przez co Europa odetchnie świeżym powietrzem. A co z resztą świata? Europa emituje niecałe 10% dwutlenku węgla. Czy to uratuje świat? Czy inne kraje podążą w tym kierunku? W kierunku pauperyzacji społeczeństw.


Na zdjęciu: Frans Timmermans

Być może temat potraktowałem zbyt emocjonalnie i pobieżnie przyjmując w tych rozważaniach za pewnik, że działalność człowieka ma bezpośredni wpływ na naszą planetę, jednak spoglądając za okno trudno się do tego przekonać. Mimo to Unia brnie w zaparte, a jej nowe pomysły może nie wywołują entuzjazmu, ale w żadnym stopniu nie spotykają się z falą krytyki. I to jest właśnie dla mnie najbardziej przerażające.

Źródła:
https://pixabay.com/pl/illustrations/ludzie-emotikony-maski-r%c3%b3%c5%bcnorodno%c5%9b%c4%87-1602495/
https://pixabay.com/pl/photos/dom-deszcz-balkon-862587/
https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C910250%2Cfrans-timmermans-w-rz-chcemy-zeby-ludzkosc-uniknela-wojen-o-wode-i

Sort:  

Trochę nasłuchałem się naukowców na temat klimatu i oduczyłem się postrzegać procesy klimatyczne przez pryzmat tego, co widzę za oknem. Choć oczywiście może to skłaniać do wniosków, że to wszystko są brednie. Na klimat trzeba patrzyć globalnie. Zmiany klimatyczne się dzieją i o tym ci naukowcy mówią. I to oczywiście człowiek jest za to odpowiedzialny. Może lepiej napisać - cywilizacja, żeby nie osądzać jednostki. Cała machina stworzona przez ową cywilizację doprowadziła do wspomnianych zmian. W związku z tym odejście od dalszego użycia paliw kopalnych jest konieczne, ale: po pierwsze - nie wiem w jakim tempie i ciężko znaleźć jakieś wiarygodne na ten temat dane (te histeryczne o natychmiastowości odrzucam), po drugie - odejście samej UE (odpowiedzialnej za ok. 10-14% emisji) nie na wiele się planecie zda. Jeśli w równie szybkim tempie nie zrobią tego Chiny (możemy zapomnieć), Indie (może, ale powoli), Rosja (możemy zapomnieć) i USA (coś się tam dzieje, ale też bez szaleńczego tempa), to wszelkie europejskie działania zdadzą się psu na budę. Ucierpimy tylko my, Europejczycy uposażeni średnio lub słabo. Ale ponieważ to dopiero projekt, pamiętać trzeba, że w trakcie negocjacji ten pomysł szalonego, brodatego Holendra zostanie w jakiś sposób rozwodniony. Niemniej jednak trzeba w tej sprawie wyjątkowo patrzeć na ręce eurokratom.

Twierdzenie że sto kilkadziesiąt lat działalności przemysłowej człowieka doprowadziło planetę na skraj przepaści to taki sam pseudonaukowy bełkot jak twierdzenie że istnieje pandemia kurwidowa (WHO zmieniło definicję i reguły by można było ją wogóle ogłosić). Jestem za czystym powietrzem i czystą przyrodą ale tego nie da się wymusić pakietami klimatycznymi, które są rabunkiem na krajach biednych i rozwijających się. Jeżeli bogate państwo sprzeda pakiet klimatyczny biednemu państwu, to czy od tego ubędzie CO2?

Przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę na szalone plany Komisji Europejskiej, które co rusz nowymi pomysłami przykręcają nam śrubę. W tym celu użyłem hipotezy o antropogenicznym charakterze zmian klimatu. Czy się z nią zgadzam? Nie świadczy o tym oczywiście dzisiejsza aura. Naukowcy przerzucają się różnymi teoriami. Światowa Rada Klimatyczna ONZ już nie raz skompromitowała się nieuzasadnionymi twierdzeniami. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, a nam w gąszczu sprzecznych informacji trudno ją odkryć. Każdy z nas chce oddychać czystym powietrzem i o to bezsprzecznie musimy zadbać. Irytującym jest jednak to kiedy z ekranu tv czy komputera padają oskarżenia, że to ja jestem sprawcą całego zła i jeżeli nie przejdę na zieloną stronę mocy to przegramy naszą planetę. Oczywiście to zawoalowany przekaz, ale cały czas skierowany do jednostki, aby wzbudzić w niej poczucie winy i odpowiednio ją ukierunkować. Kto za to jest odpowiedzialny chyba nie muszę tłumaczyć.
Dzięki za komentarz. Pozdrawiam