KAJTEK

in #polishlast year (edited)

KAJTUŚ - MÓJ KOT, MÓJ TOWARZYSZ, MÓJ PRZYJACIEL

To nie będzie ten tekst, który planowałam napisać.
Tamten jeszcze poczeka, ale opublikuje go też, tylko w swoim czasie.
Kajtek w ostatnich miesiacach troszkę podupadł na zdrowiu i siłach, wiec mój entuzjazm do zamieszczenia tamtego obiecanego postu, mocno mi opadł.
Zaczęłam z moim kotem chodzić po lekarzach, martwić się o jego stan..



Ale klątwa grudnia w moim życiu nadal trwa.
Mój zielonooki przyjaciel odszedł.

IMG_3115.jpeg




Mimo wszystko, nie spodziewałam się takiego zakończenia tego 2018 roku.

Mieliśmy z nim piękne, radosne, i bogate w emocje życie; pełne rozlicznych zakrętów, trudów, wyzwań, wzruszeń, mruczeń i przytulań.
Moje kochane kocisko było ze mną zawsze i wszędzie. Towarzyszyło tym wszystkim wydarzeniom mojego życia przez wiele wspólnych lat. Był ze mną zanim poznałam swojego męża i zanim pojawił się na świecie nasz syn.
Kajtuś dożył pięknego wieku ok.20 lat i zasnął, by już się nie obudzić.
Serce mi pękło. Kolejny raz w życiu.

Strasznie, strasznie mi smutno.
Smutno, przykro, pusto i cicho 😔.

Ale nie przypuszczałam, że tak się zakończy ten grudzień.
Pomimo jego lat, Kajtek nadal był w dobrej formie. Nikt nie dowierzał, że ma już tyle lat.
Miał czyste, zielone spojrzenie, gładkie futerko, spokojne oddechy.
Tylko mocno osłabł w ostatnim czasie, nie dla niego już parapety i wysokie balustrady. Stał się słabszy, spokojniejszy, cichszy, wycofany, kochańszy, łagodniejszy. Jego kocia dzikość jakoś zmiękła..
Łatwiej dał się pogłaskać, łatwiej zabrać na kolana, od samego patrzenia zaczynał mruczeć i głaskany - od razu zasypiał.
Naprawdę miałam nadzieje, że jeszcze trochę z nami pobędzie.
Niestety.
27 grudnia nasza wspólna przygoda się zakończyła.

Mój synek codziennie płacze, ja razem z nim. To jego pierwsza śmierć.
Kajtuś był jego kumplem, odkąd Mały się urodził. Towarzyszył jego dzieciństwu od samego początku.
Potworne jest to starzenie, chorowanie i umieranie; obojętnie czyje.
Zwierzyna też czuje, kocha, cierpi, denerwuje się, choruje, gaśnie, też zapada się w sobie, też uchodzi z niej życie..
Mój synek przy nim uczył się empatii, delikatności, miłości i współczucia dla zwierząt.
Współczucia dla wszystkich żywych istnień, nie tylko tych domowych - śpiących na podusiach w ciepłych pieleszach. Ale także tych przy budach, na łańcuchu, w cyrku, w ciasnych boksach mleczarni, w lasach, zagrodach i rzeźniach.
Każde stworzenie czuje tak samo. Mój syn już dawno to wie. Wie jak płacze zwierzątko, które zrani się w łapę.
Niezależnie od tego jak nazywa się ten konkretny gatunek zwierzaka.
(..)

Nie ma już mojego kota, towarzysza wielu lat 😔
Zostały samotne miski.
I gdzieniegdzie odbite ślady małych, kocich łapek.

IMG_4089.jpg




To jedne z ostatnich zdjęć mojego kochanego Kota (u weterynarza w poczekalni):

IMG_3397.jpeg



W domu (nie wiedziałam jeszcze, że został mu tylko tydzień życia 😢:
IMG_3132.jpeg



"Umrzeć - tego się kotu nie robi", ale człowiekowi można?!?
"Mała śmierć", a strata tak samo bolesna i przepastna.



- COLDPLAY - "Fly On"

Sort:  

Dałaś mu dom, był szczęśliwy i spokojnie odszedł - smutne, ale tak to jest i wpływu na to nie masz.

Ale może zastanów się czy nie warto dać domu kolejnemu zwierzakowi - przyjaciela, który odszedł nie zastąpi, ale z pewnością trochę pocieszy po stracie... i może po smutnym grudniu nadejdzie weselszy styczeń?

@onufry, który ma w avatarze kota, na pewno wie, o czym mówi.
dziękuję

współczuję😰 Kot najlepszy przyjaciel...

długoletni i sprawdzony ❤️

Żal... 😥 ❤️

tak 😔

Bo się popłaczę razem z Wami zaraz...

😰😔

Miał życie pełne miłości przy tobie i twoich bliskich i zasnął spokojnie nie potrzebując już nic więcej :(

♥️

Trzymaj się Różyczko!.....
Pozdrawiam cieplutko :)

dziękuję Ewcia ❤️😔

Jesteśmy z Tobą ❤️

Bardzo Wam współczuję, trzymajcie się.

dziękuję @andzi76 ♥️

Za sprawą takiego traktowania i uczucia jakie was łączyło, może się inkarnować w Twoim otoczeniu. I niekoniecznie w zwierzęcej formie.

ale ja Go chce nadal takiego jaki był. w jego zwierzęcej, doskonałej kociej formie.
tylko co ja tam wiem.

On wróci w innym futerku. Patrz tylko pod nogi, rozglądaj się wokół....

Współczuję. 😥

dziękuję ♥️

Towarzysz tak wielu rozmów w tle ❤️

Kajtka nie ma, a zapis naszych rozmów nadal jest. i Jego pełne wyrazu miauknięcia w tle.
przerywniki i wtrącenia

Jak smutno... I tak przykro, że odszedł.
Łzy kapia po twarzy...

😥😘❤️

Jak wiesz, nie mogę przejść obojętnie koło takiego tematu :( Doskonale rozumiem i żal i ból.
Napisz mi, proszę, czy była jakaś bezpośrednia przyczyna śmierci kotka czy jedynie wiek?

wiem Ania, wiem. dziękuję

na ostatniej wizycie zrobiłam mu badanie krwi i X-ray (prześwietlenie), na którym wyszło, że tylnie łapki wypadają mu z tych torebek stawowych, czy jak to sie tam nazywa :(
poza tym koło nerek zaczął rosnąć mu jakiś guz :( lekarz przebąknął coś o tkance rakowej, chociaż badanie krwi tego nie potwierdziło na 100%.. natomiast wykazało jeszcze jakieś kłopoty z tarczycą..
czyli ogólnie: ta potworna starość 😥

na szczęście Kajtek nie cierpiał, nie widziałam po nim bólu, nie płakał, nie popiskiwał.. nic z tych rzeczy.
po prostu osłabł i miał coraz mniej energii, siły i ochoty na cokolwiek.
dużo spał.. i tak już zostało 😔

20 lat to piękny wiek dla kota. Przeżyć tyle w dobrym zdrowiu to niejeden kot by chciał.
Wiem, jak boli strata przyjaciela, ale trzymaj się, będzie dobrze, zobaczysz

Jej, wielka szkoda ale nie każdy kot dożywa tak pięknego wieku, więc na pewno był u Pani szczęśliwy ze swojego kociego życia :)

dziękuję @qruul ❤️