Promo KBK

in Polish HIVE5 years ago

obraz.png

Powoli wygaszam remont Królestwa Bez Kresu. Co prawda, jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, ale większość z nich można przełożyć na przyszły rok. Najważniejsze zostało już zrobione i lokal stał się całkiem fotogeniczny. Jest to dość ważne, bo dzięki temu można otworzyć nowy front, który do tej pory był mocno zaniedbany - promocję.

Jestem realistą. Mam pełną świadomość, że remont nie jest największym wyzwaniem, jakie przed nami stoi. Bo choć jest to praca męcząca i zdawałoby się bez kresu, to jednak efekty widać. Niestety nie można tego samego powiedzieć o promocji. Doskonale pamiętam jak to wyglądało w Rzeszowie. 4 lata działania nie wystarczyły, by dotrzeć do odpowiedniej ilości ludzi.

W Krakowie jest podobnie. Być może dlatego, że naszym głównym kanałem komunikacji jest Facebook, a ten tworzy bańki. Jeśli utworzę wydarzenie, to wyświetli się ono głównie stałemu gronu obserwatorów. Do nowych ludzi informacja raczej nie dotrze.

Jak już kiedyś pisałem - nie wierzę w skuteczność reklam na FB. Testy przeprowadzone w Rzeszowie wykazały, że różnica jest tylko w statystyce kliknięć. Liczba ludzi uczestniczących w wydarzeniach pozostaje bez zmian. Szkoda więc pieniędzy. Zastanawiam się jednak nad wykorzystaniem rycarów do tego celu. A gdyby tak nagradzać ludzi za udostępnianie naszych postów? Ten pomysł chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Cóż, próba nie strzelba.

Równocześnie pracuję nad konwencjonalnymi środkami promocji. Dziś zacząłem składać nową "instrukcję obsługi" KBK. Zastanawiam się też nad modyfikacją oficjalnej definicji i zamianą "centrum kultury" na "miejsce spotkań". Ostatnio już któraś osoba z kolei oznajmiła mi, że "dom kultury" zbytnio kojarzy się z betonem...

Sort:  

"A Ty siej, a nóż coś wyrośnie".