
Nie tak dawno pisałem o „Pomrokach” – pierwszej powieści Mariusza Kaniosa z serii o prokuratorze Michale Stróżu. Wspominałem wtedy również o jego debiucie „Uczynkiem i zaniedbaniem”. W obu tych książkach gęsto było od traum najmłodszych, a oprawcami byli duchowni. Zacząłem się zastanawiać, czy ta tematyka nie stanie się motywem przewodnim twórczości autora. Na szczęście „Nieboskłon” rozwiał moje obawy i ugruntował pozycję Kaniosa wśród najlepszych współczesnych pisarzy kryminałów w Polsce.
O czym jest „Nieboskłon”?
Akcja przenosi nas na jedno z osiedli krakowskiej Nowej Huty. Pod wieżowcem przechodnie dokonują makabrycznego odkrycia: na chodniku leży ciało nagiej młodej kobiety. Policja od początku wyklucza samobójstwo – obrażenia na kończynach sugerują, że ofiara była przed śmiercią więziona.
Śledztwo pod nadzorem prokuratora Stróża prowadzą aspirant Cyprian Polaczek oraz komisarz Andrzej Rumak. Ten duet to klasyczne zestawienie: młody, ambitny i niedoświadczony adept kontra stary wyga, którego myśli krążą już wokół przenosin do CBŚP. Dlatego w początkowej fazie śledztwa popełniają błędy, które mają katastrofalne znaczenie.
Przesłuchania mieszkańców wieżowca początkowo nie dają żadnego konkretnego tropu. Jednym z punktów zaczepienia jest mieszkanie, które służy do schadzek sekworkerek z klientami. Idąc tym tropem, policjanci trafiają na gruzińskich sutenerów, którzy szantażem zmuszają młode dziewczyny do prostytucji. Próba zatrzymania Gruzinów kończy się strzelaniną, w której poważnie ranny zostaje aspirant Polaczek. Wyrzuty sumienia zmieniają podejście Rumaka: schwytanie mordercy staje się dla niego sprawą honoru.
Moje wrażenia: Mistrzostwo suspensu
Podobnie jak w poprzednich tomach, współczesne śledztwo przeplatane jest retrospekcjami. Poznajemy w nich mordercę – początkowo anonimowego, z czasem zyskującego imię i nazwisko. Widzimy jego motywy i dowiadujemy się, że kobieta spod wieżowca nie była jedyną ofiarą.
Styl Mariusza Kaniosa zasługuje na uznanie. Pisze jasno, budując napięcie niemal niezauważalnie. Retrospekcje, którymi raczy czytelnika, służą do uśpienia jego czujności. Można odnieść wrażenie, że wszystkie karty zostały już odkryte i że kwestią czasu jest tylko, kiedy śledczy złapią zwyrodnialca – a wtedy następuje pierwszy z plot twistów i okazuje się, że człowiek, który zabijał kobiety z zimną krwią, posiada ludzkie odruchy i gotowy jest do największych poświęceń dla innych. Przez chwilę można nawet polubić Marka Króla, ale wtedy Kanios wywraca stolik ponownie i wszystko się zmienia.
To, co szczególnie cenię u tego autora, to dojrzałość pisarska. Kanios unika nachalnych, krwawych opisów. Zamiast epatować brutalnością, stawia na głębokie tło moralne i psychologiczne, analizując mechanizmy, które tworzą potwora.
Podsumowanie
„Nieboskłon” to znakomite studium psychologiczne seryjnego sprawcy. Jeśli szukacie polskiego thrillera z prawdziwym zacięciem – tej książki nie możecie pominąć. A jeśli nie znacie jeszcze prokuratora Stróża, zacznijcie od „Pomroków” i dajcie się porwać tej mrocznej podróży.
Ocena: 8/10 ⭐

W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.