
W kilku ostatnio przeczytanych przeze mnie książkach pojawiał się motyw II wojny światowej i hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Najprawdopodobniej to właśnie te lektury pchnęły mnie w stronę reportażu Betiny Anton, którego głównym bohaterem jest „Anioł Śmierci” z Auschwitz – Josef Mengele.
Punkt wyjścia — sześciolatka i znikająca nauczycielka
Dlaczego brazylijska dziennikarka zainteresowała się zbrodniarzem z przeszłości, pochodzącym z dalekiego europejskiego kraju? Kiedy Betina miała sześć lat, nagle, bez słowa pożegnania, zniknęła jej ukochana przedszkolanka. Znacznie później autorka dowiedziała się, że to właśnie Tante Liselotte była ostatnią osobą, która chroniła potwora z Auschwitz aż do jego śmierci.
Gdy po latach świat w końcu dowiedział się, gdzie znajdują się zwłoki zbrodniarza, Liselotte jak gdyby nigdy nic uczyła najmłodsze dzieci w niemieckiej szkole w São Paulo. Fakt, że autorka jako dziecko siedziała na kolanach kobiety chroniącej masowego mordercę, stał się punktem zwrotnym w jej dorosłym, dziennikarskim śledztwie.
Anioł Śmierci z Auschwitz
Myślę, że nie trzeba nikomu przedstawiać sylwetki Josefa Mengele i horroru, jaki zgotował ludziom od 1943 roku w Auschwitz-Birkenau. Autorka poświęca kilka rozdziałów na przypomnienie tych okrucieństw: od bezdusznych selekcji na rampie i wysyłania tysięcy istnień do komór gazowych, po zbrodnicze pseudoeksperymenty medyczne, głównie na bliźniętach i osobach niskorosłych. Mengele, zafascynowany genetyką, obsesyjnie szukał sposobu na masowe warunkowanie cech aryjskich.
Mengele opuścił Auschwitz 17 stycznia 1945 roku – zaledwie dziesięć dni przed wyzwoleniem obozu przez Armię Czerwoną. Najważniejsze wyniki „badań” i próbki zabrał ze sobą, a resztę dokumentacji zniszczył. Po wojnie dwukrotnie wpadł w ręce Amerykanów, jednak przez powojenny chaos kompetencyjny i brak tatuażu z grupą krwi SS za każdym razem wypuszczano go na wolność. Ostatecznie, dzięki pomocy austriackiego biskupa Aloisa Hudala, po czterech latach ukrywania się w Europie, zbiegł w 1949 roku z fałszywymi dokumentami do Argentyny.
Wieczny uciekinier
Mengele, podobnie jak wielu innych nazistów, znalazł bezpieczną przystań w Ameryce Południowej. W Argentynie, dzięki wsparciu dawnych towarzyszy z SS i nazistowskich sympatyków, prowadził zaskakująco wygodne życie. Kluczowym momentem, który Anton szczegółowo analizuje, było porwanie Adolfa Eichmanna przez Mossad w 1960 roku pod Buenos Aires. Dla Mengelego był to sygnał alarmowy – zrozumiał, że pętla się zaciska. Natychmiast uciekł do Paragwaju, a stamtąd do Brazylii.
Mimo że ukrywał się w ogromnym kraju, do końca życia czuł na plecach oddech izraelskich agentów. Skutecznie unikał sprawiedliwości dzięki siatce powiązań i pomocy takich ludzi jak Wolfram i Liselotte Bossertowie. W 1979 roku, jako blisko siedemdziesięcioletni „pan Pedro”, utonął nagle podczas kąpieli w morzu w Bertiodze. Zaprzyjaźnione małżeństwo pochowało go pod fałszywym nazwiskiem, a świat przez kolejne sześć lat nie miał pojęcia, że Anioł Śmierci już nie żyje.
Wyciągnięte przez Anton z policyjnych archiwów listy Mengelego odsłaniają portret człowieka potwornego – użalającego się nad swoimi warunkami bytowymi, sfrustrowanego, ale przede wszystkim takiego, który do końca życia nie wyraził ani grama skruchy i w pełni zachował swoje skrajne, rasistowskie poglądy.
Moje wrażenia — reportaż, który boli jak thriller
„Ukrywając Anioła Śmierci” to książka, która wstrząsa drobiazgową, reporterską pracą. Betina Anton nie pisze obozowej literatury sensacyjnej – podaje suche, porażające fakty, poparte ogromnym materiałem dowodowym. Pokazuje mechanizm, który przeraża najbardziej: jak to możliwe, że system powiązań, solidarność dawnych faszystów oraz zwykła gościnność brazylijskich gospodarzy pozwoliły takiemu potworowi dożyć starości na wolności?
Wątek osobisty autorki nadaje całości unikalny wymiar etyczny. Anton nie dramatyzuje na siłę, nie epatuje tanią brutalnością. Pozwala mówić faktom i dokumentom, co sprawia, że ta chłodna, precyzyjna relacja uderza w czytelnika ze zdwojoną siłą.
Podsumowanie
Gorąco polecam ten reportaż zarówno tym, którzy dobrze znają historię II wojny światowej, jak i tym, którzy dopiero ją odkrywają. Unikalna perspektywa brazylijskiej dziennikarki sprawia, że ta książka wyróżnia się na tle setek innych pozycji o Holokauście. To bolesne, ale niezwykle potrzebne studium o tym, jak przeszłość potrafi ukryć się tuż pod naszym nosem.
Ocena: 7/10 ⭐

W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.