Ostatnio przeczytałem #88 - "V2" - Robert Harris

in Polish HIVElast year

W młodości zaczytywałem się w powieściach Frederick'a Forsyth'a i Alistair'a MacLean'a, później moje upodobnia literackie nieco się zmieniły, ale pozostał sentyment do powieści "wojennych". Lektura najnowszej powieści Roberta Harris'a "V2" miała być odskocznią od mrocznych kryminałów, które ostatnio wpadały mi w ręce. Wiem, dziwnie to brzmi, że książka, której fabuła została oparta o autentyczne okrucieństwa II wojny światowej może być mniej mroczna od współczesnych thrillerów. Okazuje się, że może.

Wstyd się przyznać, ale "V2" była pierwszą powieścią Roberta Harrisa, którą przeczytałem, nigdy wcześniej nie trafiłem na jego twórczość, okazuje się, że jest autorem światowych bestsellerów, a kilka z jego powieści zostało zekranizowanych min. "Archangielsk", "Oficer i szpieg" i ostatnio "Monachium".

20220119_165024~2.JPG

Niemiecki fizyk, który marzył o locie na Księżyc, lecz zamiast odkrywać świat, jest zmuszony go niszczyć.
Angielska archeolożka, która zamiast badać starożytne ruiny, musi śledzić ruchy wroga.
On próbuje zachować człowieczeństwo, ona ocalić swój kraj.
Listopad 1944 roku. Niemcy stoją w obliczu klęski militarnej. Jedyną szansą na odwrócenie biegu wydarzeń jest cudowna broń Hitlera – V2.

Główną osią powieści są tytułowe rakiety V2, które miały być niemiecką wunderwaffe. Broń, która miała odwrócić losy wojny na korzyść nazistów i dać im zwycięstwo. Robert Harris zdecydował się opowiedzieć historię rakiet V2 z perspektywy dwóch fikcyjnych postaci, ale umieszczające je w historycznych okolicznościach. Doktor Rudi Graf, przyjaciel i wieloletni współpracownik profesora Wernhera von Brauna, prawdziwego szefa nazistowskiego programu rakietowego, przybywa do Scheveningen w Holandii w celu sprawowania nadzoru technicznego nad rakietami odpalanymi w kierunku Londynu.

Po drugiej stronie Kanału La Manche podczas jednego z takich bombardowań poznajemy porucznik Kay Caton-Walsh z WAAF (Women's Auxiliary Air Force) żeńskiej służby pomocniczej RAFu. Do zadań Kay należy min. analiza fotografii lotniczych, w celu określenia miejsc z których odpalane są rakiety. W listopadzie 1944 roku porucznik Walsh wraz z grupą innych kobiet, głownie matematyczek, zostaje wysłana do belgijskiego Mechelen. Zadaniem tej grupy będzie wyliczenie na podstawie danych z radarów krzywej paraboli lotu rakiety z określeniem celu, ale przede wszystkim określenia miejsca startu rakiety.

Często w powieściach historycznych autorzy nie potrafią zbalansować ilości informacji o faktach historycznych z fikcją literacką. Robert Harris doskonale dobiera proporcje w jakich łączy oba te elementy. Czytelnik otrzymuje jedynie niezbędną wiedzę na temat konstrukcji rakiety, roli ośrodka Peenemünde oraz poligonu doświadczalnego rakiet V2 w rejonie Pustków–Blizna. Podobnie sprawa się ma z misją brytyjską w Mechelen, chociaż w tym przypadku niewiele więcej o niej wiadomo.

Ciekawie poprowadzona narracja, postacie dość stereotypowe, jedynie do czego można się przyczepić do postać dr Grafa, który został przedstawiony jako ten "dobry Niemiec" na tle zwyrodnialców wojennych. Myślę, że lektura "V2" będzie doskonałą zachętą do głębszego poznania faktów historycznych związanych z niemieckim programem rakietowym i jego twórcami.

data wydania: 29 wrzesień 2021
ISBN: 9788382155754
liczba stron: 352
kategoria: powieść sensacyjna
język: polski


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Sort:  


The rewards earned on this comment will go directly to the person sharing the post on Twitter as long as they are registered with @poshtoken. Sign up at https://hiveposh.com.

Manually curated by EwkaW from the @qurator Team. Keep up the good work!

Nie czytałem książki, ale spytam: kim są ci inni Niemcy w książce których nazywasz zwyrodnialcami? Mam nadzieję, że popełnili jakieś zbrodnie, a nie nazywasz ich tak tylko dlatego że walczyli za swoje państwo? Bo w II wojnie światowej każde państwo uczestniczące popełniało zbrodnie wojenne, a jeśli chodzi o bombardowania, to akurat alianci zrzucili na ludność cywilną w Niemczech kilka razy więcej bomb, niż Niemcy na ludność cywilną aliancką (co innego jeśli chodzi o mordowanie "lądowe").
I dlaczego można się przyczepić do postaci "dobrego Niemca" skoro są prawdziwe postacie takie jak Wilhelm Canaris albo ten ambasador w Danii który uratował kilkadziesiąt k Żydów? Nie stawiam tezy w tych pytaniach, tylko pytam. Jeśli ta postać jest źle, sztucznie napisana, tak jak wątki LGBTQ w serialach Netflixa to ok, może się nie podobać.

Fikcyjna postać dr Grafa jest tak stworzona, żeby czytelnicy czuli do niego sympatię. Może określenie "dobry Niemiec" jest na wyrost, bo w rzeczywistości nie robi nic nadzwyczajnego, no oprócz tego, że puszcza wolno dziewczynę, która kręciła się w miejscu wystrzału rakiety i później, kiedy spotyka ją w burdelu to nie uprawia z nią seksu, tylko rozmawia.
Co do zwyrodnialców to jest ich kilku, głównie to oficerowie SS i gestapo, którzy "ochraniają" pododdziały rakietowe. Kiedy Brytyjczycy bombardują miejsca wystrzelenia rakiet w odwecie rozstrzelane są wszystkie kobiety w obu burdelach. Gdyż według gestapo tam nastąpił przeciek, tzn. któryś z niemieckich żołnierzy zdradził tajemnice swojej kochance, a ta była brytyjskim szpiegiem. Nikt nie szukał zdrajcy wśród Niemców, zastosowano odpowiedzialność zbiorową cywili, w tym wypadku prostytutek.