
Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Spałam jak zabita. Nie wiem czy to modyfikacja leków tak na mnie działa czy to, że bardzo dużo i ciężko ostatnio pracuję, ale większość nocy śpię jak zabita. To bardzo pozytywna zmiana. Dzisiaj jak królewna wstałam o 10 i było spoko. Zdzwoniłam się z przyjaciółką, trochę pogadałyśmy, a potem jakoś tak wyszło, że zakręciłam się wokół własnej osi i przed pracą jeszcze chwilę pospałam. Jestem strasznym śpiochem.
W pracy ciężko. I ja i mój zespół mamy lekką zadyszkę. Jest nas za mało, żeby realizować postawione przed nami zadania. Pracujemy dużo, ciężko, a to i tak nie wystarcza, a nie wystarcza tylko i wyłącznie dlatego, że po pierwsze z braku laku trzymamy osoby niewydajne, a po drugie jest nas za mało. Podniosłam dzisiaj ten temat i mają zatrudniać nowe osoby, ale to nie poprawi sytuacji na już, bo po pierwsze tych ludzi trzeba wyszkolić, a po drugie jest taka kaszana na rynku pracy, że te osoby co przychodzą do nas do pracy to jest jakaś totalna masakra. Dzisiaj trochę dostałam po głowie od kierownika i lekko się wkurzyłam, bo uważam, że oberwałam niesłusznie. Chyba z moich odpowiedzi kierownik wywnioskował, że mam lekkiego nerwa i poczucie niesprawiedliwości, bo po kilku wiadomościach złagodził ton. Ciężki i nerwowy dzień i z przyjemnością wróciłam do domu odpocząć.
Jak byłam w pracy zadzwonił On i umówiliśmy się jutro po mojej pracy na spotkanie, żeby porozmawiać. Już przez telefon jasno mu zakomunikowałam, że jestem zmęczona rozpierdolem jaki robi i jeszcze jedna krzywa akcja i dla mnie to jest koniec kontaktu, bo mam po prostu po ludzku dość. Przyjął to do wiadomości, ale co z tym zrobi to już nie mam na to wpływu. Ale tak serio, jestem naprawdę zmęczona ciągłymi atrakcjami, które mi funduje i albo się gość uspokoi albo się pożegnamy, bo wolę chwilę potęsknić aż mi przejdzie niż ciągle znosić te perturbacje typu szpitale, komisariaty, milczenie i chuj wie co jeszcze.
Idę zjeść kolacje, bo muszę dobić brakujące kalorie i idę spać, bo padam na twarz, a jutro chcę wstać chwilę wcześniej i trochę sprzątnąć mieszkanie, bo zarasta brudem.
Do jutra.