Ja zacytuję Korwina "chcieliście demokrację no to ją macie" a osobiście nie jestem demokratą :) wolałbym silnego przywódcę rządzącego dekretami (nazwijcie tą funkcję jak chcecie król, dyktator, naczelnik) ograniczonego jedynie wolą 51% społeczeństwa w szybkim blockchein-owym głosowaniu. Gdzie siła głosu zależy od osiągnięć życiowych oraz kwoty płaconego podatku. oczywiście ten system wyklucza sens istnienia 460 darmozjadów zwanych "wybrańcami narodu"
Czyli państwo z jednym witnessem ;)