Greckie potrawy wielkanocne.

in #polish3 years ago (edited)

Wielkanocne potrawy w Grecji i na wyspie Korfu (gdzie mieszkam) są mniej urozmaicone niż w Polsce. Głównie chodzi o to żeby po długim poście na stole było mięso...

Wielki Post kończy się o północy w Wielką Sobotę, kiedy ogłasza się przy wybuchach petard i fajerwerków Zmartwychwstanie Chrystusa. I to jest czas na wielkanocne potrawy, po powrocie do domu grubo po 1 w nocy odbywa się późna kolacja świąteczna.

easter-3279207_1280.jpg
(źródło: pixabay.com)

Tradycyjną potrawą na tą okoliczność jest gęsta zupa "magiritsa". Gotuje się ją z wnętrzności baranich (głównie wątroby i serca ale w wielu domach dodaje się także jelita) z przyprawami i w zależności od miejscowości z dodatkiem np. porów, endywii, szpinaku, kopru włoskiego czy koperku w dużych ilościach. Do tej zupy jeszcze się nie przekonałam i pewnie nie przekonam ale ostatnio poznałam wersję z kurczaka (wątróbka i mięso z udek) więc może kiedyś spróbuję w takim wydaniu.

20170106_141943.jpg
(zdjęcie własne - kotlety wieprzowe pieczone z ziemniakami)

Oprócz magirytsy jest pieczone mięso, najczęściej wieprzowina, z ziemniakami, sałatka, pieczywo, sery i wino oraz malowane jajka. Winem, piwem lub napojem gazowanym wznosi się toast za Zmartwychwstałego Chrystusa.

W Niedzielę Wielkanocną tradycja mówi że powinna być baranina lub kozina. Nad całą Grecją unosi się zapach grillowanego mięsa, przed świętami baranki i koźlaki są w sprzedaży w każdym punkcie, oczywiście najlepsze są ze wsi od hodowcy. Jeśli rodzina jest duża, kręci się nad żarem zwierzęta w całości, od rana do południa trwa grillowanie. Do tego ziemniaki pieczone, sałatki, sery, pieczywo, wino i oczywiście muzyka a po posiłku tańce greckie.

abstract-1239146_1280.jpg
(źródło: pixabay.com)

Spożywanie baraniny na Wielkanoc ma symboliczne znaczenie związane z Jezusem jako barankiem bożym a także z ofiarowaniem baranka Bogu (w Starym Testamencie spożywa się wnętrzności a mięso ofiaruje się Bogu, stąd tradycja zupy "magiritsa" gotowanej z podrobów baranich). Wieczorem rodzinne świętowanie przekształca się często w spotkania towarzyskie.

20170415_205447.jpg
(zdjęcie własne)

Malowane jajka są bardzo ważne w tym okresie, podobnie jak w Polsce. W Grecji jednak jajka są głównie czerwone, aczkolwiek ostatnio pojawiają się różne kolory farbek w sprzedaży. Malowane jajka spożywa się w dużych ilościach (około miesiąca od niedzieli wielkanocnej) są więc malowane na bieżąco (kilkakrotnie). Nie święci się jajek ani potraw jednak Grecy wierzą że malowane jajka się nie psują.

Tradycją jest uderzanie o siebie jajkami, polega to na tym że każdy bierze do ręki jajko i każdy z każdym przy stole powinien uderzyć (się) jajkiem. Mój Teść często wygrywał ze wszystkimi a rodzina jest spora, aż dzieciaki wyczaiły że Jego jajko było inne - plastikowe! To fajna tradycja i zabawa, którą wszyscy lubią i zawsze przy niej jest dużo śmiechu.

Ten, którego jajko nie będzie ubite wygrywa i będzie miał dobry rok. Jeśli przyjdą goście również częstuje się ich malowanym jajkiem i oczywiście trzeba się jajkami "postukać". Czerwony kolor jajek wielkanocnych symbolizuje krew Chrystusa. Skorupki z malowanych jajek rozrzuca się pod krzakami winorośli, co ma wpływać na urodzaj i dobre wino. Zapewne się domyślacie, że chodzi tutaj o symboliczną zamianę krwi Chrystusa w wino.

20160912_131151.jpg
(zdjęcie własne)

Wielkanocne potrawy to także słodycze. Na Wielki Tydzień piecze się postne ciasteczka a na Wielkanoc podobne ale już z jajkiem. Obowiązkowe są także słodkie plecione chałki "tsoureki" na miodzie i maśle, posypane migdałami ale również nadziewane czekoladą.

20170413_133937.jpg
(zdjęcie własne)

Na Korfu robi się "fogatsa" czyli wenecjańskie chałki z dodatkiem likieru z kum-kwatu, są okrągłe i na środku mają nacięcie w kształcie krzyża. Innym rodzajem wielkanocnej chałki na Korfu są plecione chałki z czerwonym jajkiem pośrodku i małe chałeczki z jajkiem i piórkiem nazywane kolumbina - jaskółka (to również tradycja wenecka).

20170412_173658.jpg
(zdjęcie własne)

Według tradycji ludowej chałki powinny być plecione żeby ustrzec ludność przed złem. Poza chałkami robi się dowolne ciasta (może być nawet baklava). Dzieciom kupuje się czekoladowe jajka podobnie jak w Polsce, tutejsze są jednak bardzo dużych rozmiarów.

Kalo Pascha!


Pierwotnie opublikowano na Grecki Bazar Ewy. Blog na Hive napędzany przez dBlog.

Sort:  

"Do tej zupy jeszcze się nie przekonałam i pewnie nie przekonam ale ostatnio poznałam wersję z kurczaka" ale to znaczy do jej smaku się nie przekonałaś, czy do jej gotowania?
Ja wychodzę generalnie z założenia, co ludzie potrafili przyrządzić nadaje się do jedzenia, swego czasu w środkowej Turcji jadłem potrawę, która powinna "dojrzewać" w bukłaku jeźdźca przez kilka tygodni. Jak tego dokonali w restauracyjnych warunkach po środku niczego nie wiem, ale było smaczne. Chociaż moim amerykańskim kolegom nie smakowało, myślę, że to kwestia gustu i smaku.

Mówiąc szczerze nawet nie próbowałam... ;) Ale ja tak mam, jak sobie wmówię to jest po sprawie. Są potrawy które gotuję ale nie jem a są inne których nawet nie gotuję.

Ciekawe co to za potrawa "dojrzewająca" o której piszesz, może kiszonka jakaś :P

To kwestia przyzwyczajeń kulinarnych moim zdaniem ale i innych czynników oczywiście. Presja otoczenia tez ma wpływ, widzę to po moich wnukach, jak Tata Grek krzywo spojrzy na polską potrawę (której nie zna i nie chce spróbować) to chłopcy tez nie chcą. Jak Taty nie ma w pobliżu to próbują :P Jednak analizują skład podobnie jak ja ;)

Z tego co pamiętam to było jakieś bardziej kruche i smaczne mięso i coś jeszcze, coś w stylu dania jednogarnkowego.
A co do przygód obcokrajowców z naszą kuchnią to mam ich również sporo. Obecnie obserwujemy z żoną jak chłopak naszej córki - belg, podchodzi do różnych polskich potraw. Wszystko step by step powoli, narazie uwielbia sernik i pierogi. Niedawno gdy pomagał nam z bratem przy przeprowadzce to mieli okazję spróbować zrazów, na początku to się krzywili, że w środku ogórek, ale za chwilę dokładali sobie kolejne. Później jego brat się pytał czy może jeszcze kiedyś wpaść na polski obiad.

No tak, to z pewnością są sytuacje z których można się pośmiać :)

" Ciekawy ten artykuł......."

Apetycznie to wszystko wygląda !!! Chałki pierwsza liga, lubię takie plecione - mniam .Pozdrawiam !!!

Dzięki @gradzio, pozdrawiam wzajemnie :)

Baraniny to w sumie nie jadłem, czasami syn zamawia rollo z baraniną, ale czy tam jest to nie wiem. W lokalach czasami można trafić na dania z baraniny. Kiedyś kupiłem mięso z kózki od znajomego, który hodował kozy. Bardzo delikatne pyszne mięsko.
Jajkami u nas w rodzinnym domu też się stukaliśmy.
Świetny post Pozdrawiam.

Dziękuję i wzajemnie pozdrawiam :)
Mięsko z kózki też mi smakuje, tak jak piszesz jest delikatne i chude a za baraniną nie przepadam.
Ja nie znałam z Polski tradycji stukania się jajkami...