2 miesiące Królestwa

in #polish5 years ago

Minęły dwa miesiące. De facto to miną jutro, ale już wzięło mnie na podsumowanie. Samo otwarcie było wspaniałe. Zjechało się sporo przyjaciół Królestwa. Był nawet praprawnuk Adama Mickiewicza. Atmosfera wyjątkowa. Dyskusje trwały do bardzo późna. Podobnie zresztą jak 5 lat wcześniej w Rzeszowie.

Z pozoru historia się powtarza. Lokal otwarty został tuż przed wakacjami, w stanie surowym. I choć inauguracja była huczna, to w tygodniu tłumów nie ma. W istocie jednak to zupełnie inne sytuacje. Inne miasto, inny czas, inny remont. W Rzeszowie w dniu otwarcia były puste ściany i głównym zadaniem było wypełnienie przestrzeni. W Krakowie wciąż do zrobienia jest sporo prac stricte remontowych.

Pierwszy tydzień był badaniem gruntu. Szybko jednak okazało się, że ci, którzy pozostali w mieście mają swoje obowiązki i na Biskupią nie zaglądają zbyt często. W tej sytuacji uznałem, że najlepiej będzie wrócić do remontu. Z tego też powodu w lipcu i sierpniu - poza pracami - niewiele się działo. Nie znaczy to jednak, że nie działo się nic. Niektóre wydarzenia były nawet wyjątkowo udane.

Jak widać na nagraniu, główna sala nieco się zmieniła od otwarcia (dla porównania: tutaj zdjęcie zrobione dzień po otwarciu). W ciągu pierwszego miesiąca dokończona została zabudowa rur, pojawiła się mapa na ścianie, jedna ściana pomalowana została na niebiesko, swoje miejsce zmienił też Grunwald. W kolejnych dniach sufit pokryty został gazetami. Pomalowałem też fragment ściany, który jest za portretem Herberta. Pojawiły się też obrazki na ścianach. A to tylko w głównej sali.

Ogólnie w ciągu dwóch miesięcy sporo udało się zrobić. Wygląd lokalu jest już satysfakcjonujący i teoretycznie można bez większych przeszkód funkcjonować. Niestety lista zadań do wykonania jest długa i nie ukrywam, że mam pewien dylemat. Rozkręcać KBK czy kończyć remont? Z doświadczenia wiem, że rozkręcenie działań powoduje impas na innych polach. Zwłaszcza na tych, które chciałbym jak najszybciej "odhaczyć". Problem w tym, że to "odhaczanie" zwykle zajmuje o wiele dłużej, niż można było się spodziewać. Takie prawo remontów. Jakoś trzeba z tym żyć.

A zatem co dalej? Na razie bez zmian jeśli chodzi o tryb funkcjonowania (lokal otwierany tylko na wydarzenia). W samej koncepcji KBK kilka zmian jednak przewiduję. Po pierwsze planuję zrewidować przeznaczenie tzw. "zielonego pokoju". Pierwotnie miał być to herbertowy pokój zagadek, ale obecnie skłaniam się w kierunku jakiejś hybrydy będącej połączeniem pomieszczenia gospodarczego i gościnnego, jest w nim bowiem odpływ i można podpiąć zmywarkę. Takie rozwiązanie z kolei pozwoliłoby zrobić prysznic w łazience (docelowo tu miała być zmywarka). A to już pierwszy krok do wielkich możliwości. Do wykończenia "zielonego pokoju" droga jednak długa, nie zaprzątam więc sobie zbytnio głowy. Dobrze jednak wiedzieć, w którym kierunku się zmierza.

Jak już wspomniałem, na razie tryb funkcjonowania pozostaje bez zmian. Możliwe jednak, że jeszcze we wrześniu powoli zacznie się zmieniać i KBK będzie otwarte w jakiś określonych dniach i godzinach. Związane jest to z moją przeprowadzką. Nastąpi ona za tydzień i skróci czas dotarcia na Biskupią z około 25 minut do... 3 minut. Od września będę miał @królestwo dosłownie - tuż za rogiem. Nie będę uzależniony od autobusów. Nie będzie stresu, że czegoś zapomnę - bo zawsze będę mógł się wrócić. Czas pokaże, ale jest to zmiana, która może mieć fundamentalne znaczenie. Teoretycznie będę mógł otworzyć wrota Królestwa o każdej porze dnia i nocy.

Na koniec polecam obserwowanie @krolestwo i zrzutkę, dzięki której można dostać rycary. A przypominam, że tylko za rycary można dostać w KBK herbatę. O kartelowej czekoladzie nawet nie wspomnę. Warto je więc mieć.