Pojechałem dziś do Tarnowa. Po pierwsze, żeby odpocząć po maratonie remontowym w Królestwie Bez Kresu. Po drugie, żeby porozmawiać o miejscu, które powstaje w Damaszku Europy, a w którym @fundacja mogłaby prowadzić część swoich działań. Oba cele udało się zrealizować.
Miejsce znajduje się w doskonałej lokalizacji. Tuż przy Placu Katedralnym. Lokal jest na parterze. Poniżej wejście.
Nie ukrywam, że perspektywa ta świetnie łaczy się z moimi planami co do krakowskiego KBK. Od dawna bowiem planuję organizować spotkania tarnowskiej emigracji - wszystkich tych, którzy związani są z Damaszkiem Europy, ale beznadzieja panująca w mieście zmusiła ich do wyjazdu do Krakowa.
Jest więc szansa, że spotkania te nie będą tylko seansami malkontenctwa, ale też zaowocują konstruktywnymi działaniami. Z przestrzenią do działania, w dodatku w dobrej lokalizacji, będzie to całkiem realne. Przecież i tak wiele emigrantów wraca do miasta co jakiś czas.
Choć szczerze mówiąc, dzisiejszy Tarnów sprawiał wrażenie, jakby większość mieszkańców z niego uciekła. Nie wiem czy to kwestia wiszącej w powietrzy burzy, ale ludzi w centrum było wyjątkowo mało. A przecież są wakacje...