
Od kilku dni zabieram się za napisanie wpisu o planach na ten rok, ale w tym roku nic nie idzie zgodnie z planem. Najpierw złapała mnie choroba. Co prawda nie trzymała długo, ale gdy mnie puściła to w Agę wjechał samochód i sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Do tego doszedł nieoczekiwany problem z zębem. Co będzie następne? Nawet wolę nie spekulować.
W tej sytuacji pozostaje mi więc powtórzyć po raz kolejny: byt, niebyt, planowanie - trzy wartości ontologiczne. Nie zawsze wszystko idzie tak jak powinno. Pocieszam się więc tą oczywistością, patrząc na zdjęcie, które zrobiłem o nieludzkiej porze (6 rano), po nieprzespanej nocy, w drodze na SOR. Jest na nim tramwaj reklamujący wystawę, która już dawno jest zamknięta. No cóż, nie tylko ja mam problemy z planowaniem...
PS. Oczywiście najbardziej pocieszający jest fakt, że mimo tych wszystkich perturbacji KBK działa sprawnie jak nigdy wcześniej.
Jak powiedział jeden z członków zespołu Sachar biełaja smiert w wywiadzie, który z nim robiłem i który nigdy się nie ukazał „płany diełat nada, no u nas nikakich niet”.