Dziwny czas. Zamiast do kościoła poszedłem dziś umartwiać się do KBK. Remont to najdoskonalsza forma udręczenia. Dlatego mało kto robi to na trzeźwo, w dodatku przy dźwiękach pieśni wielkopostnych...
Wieczór jednak mija przy innych pieśniach.
Dziś przypada ważna dla mnie rocznica. Przysłonięta przez inną rocznicę. 16 lat temu zmarł Jacek Kaczmarski. Słucham więc. "Bo źródło, bo źródło wciąż bije..."
Kiedyś sporo słuchałem JK. Całe liceum, potem na studiach. Dziś przypominam sobie jego piosenki. Wciąż aktualne. Nadają się na ten dziwny czas. Podobnie zresztą utwory Karla Kryla, barda Praskiej Wiosny.
Zarówno Kaczmarski, jak i Kryl mają w sobie coś autentycznego. Mało z tego, co powstaje współcześnie jest w stanie mnie wzruszyć. Ich twórczość wciąż to potrafi. "Źródło", "Žalm 71" trafiają prosto do serca.
Nebe je růžové
Po cestě křížové
snad konečně spočinem
jak pšenice v klásku
Spočinem bez hněvu
přirostlí ke dřevu
Vždyť nejtěžším zločinem
je - hlásati lásku...